niedziela, 2 grudnia 2012

Z sensem w bezsens

Autor: wisienka. | Data: 28 lutego 2012r. | Godzina: 19:30

Hej. Wiem, że za tą długą nieobecność należy mi się ochrzan, ale wiecie jak to jest. Nawał sprawdzianów i kartkówek, a nawet jak już ich nie ma, to ze względu na końcowe działanie pierwszej części naszego unijnego projektu czasu brak. Jutro mamy to przedstawiać przed naszym szanownym gimnazjum. Poza faktem, że na zakończenie mamy zaśpiewać 'Nie ma wody na pustyni' Bajmu, a ja nawet do tego nie zaglądnęłam, jest git. xD Pójdziemy na żywioł. Nie pierwszy i nie ostatni raz. ^^
Tydzień temu, tak, dokładnie tydzień temu we wtorek była u nas nasza 'zdolna' pedagożka. Co drugie słowo przerywane długim 'eeee' i ogólnie flaki z olejem na tej lekcji. Lekcji? Lekcjo podobnym czymś. Robiła nam kolejny test z serii 'co mamy robić w przyszłości?'. No takie jaja jak na tym, to jeszcze mi nigdzie nie wyszły. Otóż powinnam być rolnikiem. Ehe, lece. Bo akurat mnie to interesuje... A! Jeżeli już jesteśmy w temacie przyszłości, to mam kolejny dezorient. Liceum czy technikum? Spodobał mi się profil w naszym 'chemiku'. Technik analityk: analiza medyczna i farmaceutyczna. No i teraz już nie wiem, co robić i gdzie iść. Czasu do zastanawiania mi zostało jakieś dwa miesiące. Boże, spraw abym się wreszcie zdecydowała i zdania już nie zmieniała. Amen.
Przestałam już udawać, że toleruję Kaśkę. No sorry, ale wszystko ma swoje granice. Wbijanie cyrkla w plecy, dogadywanie i głupie komentarze sprawiły, że mi nerwy puściły. Koniec dobroci! Finito, the end! -.-
We czwartek oglądałam '1920 bitwa warszawska'. a początku myślałam, że szału nie będzie, ale od połowy... Nie mam na to innego określenia jak walnąć prosto z mostu, że to po prostu zajebiste. Na zakończenie się poryczałam. Odnaleźć swoją miłość gdy się już straciło nadzieje, że ta osoba żyje... Zrozumieć można mnie tylko wtedy, gdy się obejrzy.
Na potrzeby tego naszego projektu nakręcałam w sobotę katastrofę tankowca w swojej własnej wannie. Ale wyszło miodzio. ;>
W niedzielę byłam na urodzinach u Jasi. Kupiłam jej misia, tusz to rzęs, korektor oraz bransoletkę. Pogadałyśmy sobie (jak zwykle), pooglądałyśmy Niekrytego Krytyka na yt, pośmiałyśmy i późnym, ciemnym wieczorem wróciłam do domu. `--,
Ze swoich jako takich urodzin chyba zrezygnuję. Nie chcę spraszać połowy klasy, a poza tym... Zaproszę Jasię, Afika i Andrzeja. ;> I git. Po co mi więcej? Lepiej w mniejszym gronie, a wesoło niż w większym, a na sztywno.
Dzisiaj część mojej klasy była w teatrze, ale ja nie pojechałam, bo mi się nie chciało. I ogólnie wkurzyły mnie tylko komentarze typu 'Andrzej też nie pojechał. Przypadek?' Tak! I spier... Za to sobie pokibicowałam na zawodach w siatkówkę podstawówki. Zaryzykowałam jednak i kibicowałam nie Sz., ale W., bo rodzina rzecz święta i swojej kuzynce kibicować po prostu wypadało! :D
Po powrocie do domu musiałam jeszcze zadzwonić do pani W. Jak ja nie lubię dzwonić do nauczycieli... Ale ok, zadanie wykonane. Konkurs 'Wygraj Sukces', a właściwie eliminacje, stoją przede mną otworem. --, Piosenki? 'Radość najpiękniejszych lat' - Anna Jantar i z 'Wygraj Sukces' 'Uczucia te'.
Agata miała mi zamówić kolczyki i pierścionek. Ciekawe na kiedy dojdzie.
Zastanawiam się, co by tu jeszcze napisać i o czym zapomniałam... I nie wiem. Chyba to, co najważniejsze zamieściłam. Tak, napewno tak. ^^ A jak o czymś zapomniałam, to trudno. :D
No to kończę. Pa. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz