niedziela, 2 grudnia 2012

Na plus

Autor: wisienka. | Data: 19 lutego 2012r. | Godzina: 14:01

Hej. Zacznę od tego, że jestem zła, bo napisałam już prawie całą notkę i wyłączył mi się komputer. Muszę pisać jeszcze raz. Wielkie dzięki komputerze. -.-'
Zacznę od walentynek. Nie odczułam ich. Najzwyklejszy dzień. Dla mnie to dobrze, bardzo dobrze. Dostałam dwie kartki walentynkowe, co było dla mnie szokujące, gdyż zawsze liczba walentynek u mnie wynosi zero. I choć nadawcy niby to mieli być nieznanymi Walentymi, to pismo ich zdradziło. Jedną kartkę dostałam od Andrzeja, a drugą od Adama.
Dzień przed walentynkami Jasia napisała mi, żebym rano kupiła walentynki jak będę w sklepie. I ja tak wchodzę na drugi dzień do sklepu, i widzę swoją eks 'teściową'. Chwila zawahania. Wreszcie podeszłam i się pytam czy są walentynki, a ona na mnie taki wzrok. Nie wiedziałam czy mam włączyć syreny alarmowe i wiać, czy co? Tak się na mnie patrzyła jakby mnie chciała zarżnąć, że już się jakimś interesuję po zerwaniu ze Sławkiem i z takim trochę zdziwieniem. Ale po chwili się ocknęła i mi powiedziała, że już nie ma.
Biorąc pod uwagę, że byłam jej wymarzoną 'synową', to tak jak mówią dziewczyny, pewnie by mnie chciała z powrotem zeswatać ze Sławkiem. 'Ale to już było i nie wróci więcej...'Na dyskotece nie byłam. Afik mówiła, że było nudno. Wygraliśmy za to w kategorii 'najlepiej ubrana klasa'. xD A tego skarbu znowu nie wygraliśmy, co biegaliśmy za nim po szkole: ja, Afik i Damian. Ubiegła nad IIb o jedną sekundę, a wcześniej prowadziliśmy i to ostro... Na ostatnim etapie byli szybsi w bieganiu. Ech, życie... -.-
Na rekolekcje nie pojechałam. Większa część klasy się jednak na nie udała, bo musieli. Mówili, że było strasznie, a my w tym czasie w szkole mieliśmy totalny luz. Posiedzieliśmy, pośmialiśmy, pogadaliśmy... Było nas osiem osób, w tym jedna dziewczyna czyli ja.
Mateusz podrywa nauczycielki. Wszystkie jak leci. o.O To na początku było nawet śmieszne, ale teraz to się już stało nudne i wkurzające. Jednak nikt we wkurzaniu nas nie pobije Kaśki. Wiecznie musi kłapać i wkopywać całą klasę. Jeszcze potem z tego, co zrobiła zaciesza. Tylko z czego ona ma tą radość? Mówiła, że się zawsze z klasą solidaryzuje. Widać nie wie, co to solidarność. ;x
Wczoraj byłam w Krakowie z tego projektu. Wyjechaliśmy przed siódmą rano. Jechało nam się tak fajnie, że w sumie nie musielibyśmy wysiadać. Ja około ósmej obudziłam SMS'em Andrzeja. --,
 Na politechnice też było świetnie. Przynajmniej u nas na chemii. Dużo doświadczeń, profesor rozbił słoik (xD), pośmialiśmy. Już myślałam, że będę musiała śpiewać, bo pani Sz. zaczęła mnie chwalić, że jaka to ze mnie piosenkarka. Na szczęście mi się upiekło. W każdym razie amoniak mi się będzie śnił po nocach.
W drodze powrotnej Damian, Damian i Janek chyba zakładali harem, bo zarywali do wszystkich dziewczyn z W. xD Zatrzymaliśmy się w McDonaldzie i tam odbyła się pamiętna rozmowa:
Damian (1) : 'Damian zarywał do tej Martyny...'
Damian (2) : 'Ona się nawet przy mnie rozbierać zaczęła'
Jasia: 'To chyba jakaś niewidoma była...'
Zaczęliśmy się śmiać jak głupi. xD W autobusie też były niezłe przypały. Co chwilę padał jakiś tekst, który wszystkich rozbrajał. Dali mi też do przeczytania straszną historię, a później do obejrzenia jakieś zdjęcie. Wszyscy piszczeli, a ja przeczytałam, obejrzałam i się zapytałam, co w tym takiego strasznego? Jak dla mnie nic... Później pożegnanie W. na dwa sposoby przez chłopaków:
'Cześć, cześć, cześć! B. żegna wieś!' oraz 'W. do domu, my nie powiemy nikomu!'
Wyjazd był świetny. Ogólnie ten tydzień był cudny, nie mogę narzekać. ;D
Jutro muszę wypełnić formularz do konkursu muzycznego "Wygraj sukces". I tak nic nie osiągnę, bo to ogólnopolski, ale spróbować można. ;)
A nadchodzący tydzień się zapowiada bardzo efektownie, gdyż tydzień dobroci się skończył i nauczyciele sobie przypomnieli, że kochają nam robić kartkówki i sprawdziany. -.-' Dlaczego moje ferie już się skończyły? Przeżyje jakoś, jak zawsze...
Kończę. Pa. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz