niedziela, 2 grudnia 2012

Wtf, tak w ogóle!?

Autor: wisienka. | Data: 4 kwietnia 2012r. | Godzina: 19:03

Hej. Dlaczego zawsze ja muszę się wplątać w takie beznadziejne sytuacje? Dlaczego?! Tylko ja jestem tak beznadziejnie głupia, żeby do tego doprowadzić... Ale po kolei.
Dobrze wiecie, że darzę uczuciem pewnego pana imieniem Andrzej. On oczywiście o tym nie wie, a ja zwierzyłam się tylko Afikowi i Jasi. Pewnego dnia, kiedy rozmawiałam z Łukaszem sypnęło mi się na ten temat również jemu. Doradził mi coś (męska rada 'pod chłopaka' zawsze się przyda) i powiedział, że zawsze mogę na niego liczyć. Tak, ten sam Łukasz, który mi na feriach wyznał, że chciałby mnie pocałować. Tak, z tego co wiem dalej tego chce i nawet o tym śni (!), ale wie, że z mojego punktu widzenia nie ma co liczyć na więcej niż jest czyli przyjaźń. Przynajmniej na razie. Ale wróćmy do tematu. Więc pisałam z Łukaszem w niedziele. Taka normalna przyjacielska rozmowa. Wczoraj Kaśka powiedziała mi, że w przedwczorajszej rozmowie z nią Łukasz coś o mnie wspominał. Więc napisałam do niego. Pisaliśmy sobie ot tak na przerwach i lekcjach. A, że wczoraj szóstoklasiści pisali testy, to mieliśmy dość spoko atmosferę w szkole. Hala była zamknięta łącznie z nowym skrzydłem, a nauczyciele w większości przeziębieni, więc nie mieli ochoty nas pytać ani robić kartkówek. Ogólnie luzik. Na angielskim spisałam się z Łukaszem coś o Andrzeju. Łukasz powiedział, że Andrzeja to ja powinnam zaprosić. W żartach napisałam mu, żeby sam mu to napisał. Powiedział, żebym dała numer Andrzeja to coś napisze. Odmówiłam, bo wiem, co by mu napisał. Jednak Łukasz powiedział, że i tak ten numer zdobędzie i, że mam czas do dzisiaj, żeby powiedzieć Andrzejowi, co do niego czuję. W przeciwnym wypadku zrobi to właśnie Łukasz. Zonk. Moje prośby, żeby się wstrzymał nic nie wskórały. Od razu powiadomiłam klasę, żeby nikt nie dawał Łukaszowi numeru Andrzeja. Dziewczyny nie pytały o powód więc wyszło to na luzie, a chłopakom wykręciłam się jakimś zakładem. Tak, ostatnio jestem w tym dobra - kłamstwo na zawołanie. Ścieszona odetchnęłam z ulgą. I wszystko byłoby cacy, gdyby moja tempa głowa pomyślała, że Andrzej myśli. Rozkminił, że coś jest nie tego i, że to chodzi o niego, a swoją zaciętą esemesową rozmowę prowadzę z Łukaszem W drodze do domu jeszcze podpytał Afika o szczegóły, a ta oczywiście wszystko potwierdziła. Andrzej napisał esa do Owsika, żeby ten dał jego numer Łukaszowi. No super.
Byłam w ciemnej dupie. Nic już nie mogłam zrobić. Sam Andrzej zadecydował, że chce wiedzieć, co ma mu do powiedzenia Łukasz. Ja tego Andrzejowi nie powiem. Boję się. Tak ja się boję. Ta sama pyskata szesnastolatka, która nie boi się przeciwstawić nauczycielom, która zawsze ma swoje zdanie nawet gdyby było sprzeczne z opinią większości, która nie boi się występów muzycznych i aktorskich przed publicznością w sprawach sercowych wymięka. Boję się, że mogę stracić przyjaciela. A nawet dwóch, bo zagroziłam Łukaszowi, że jeżeli przez jego wiadomości runie moje przyjaźń z Andrzejem, to runie też ta z Łukaszem. Wiem, że mogę zyskać, wiem, że może być tak jak dawniej, ale wiem, że mogę bardzo dużo stracić. Czuję i widzę, że nie jestem Andrzejowi obojętna, ale nie wiem na sto, co on do mnie czuje. Z jednej strony w sumie dobrze, że Andrzej się dowie o moich uczuciach, ale na litość, nie od Łukasza!! Ale ja sama... Chyba nie znajdę tyle odwagi, żeby mu to powiedzieć. ;x No sami przyznacie, że tylko ja mogłam się wplątać w tak beznadziejną sytuację.
Wkurza mnie też to, że to inni decydują kto co będzie wiedział. Wiem, że chcą dobrze, ale ich 'dobrze' może zaszkodzić, a tego nie chcę. Nie wiem już sama... Pogubiłam się.
To był dla mnie zły dzień. Do tego jeszcze jestem przeziębiona. Chciałam, żeby  to wszystko się już wreszcie skończyło. Chciałam mieć jasną sytuację i święty spokój!
Jakoś przespałam noc, a rano zmusiłam się do ostatniego już wyjścia do szkoły przed świętami. Pominę może fakt, że z samego rana wkurzyła mnie Pikawa i o mały włos nie spóźniłam się na autobus. A później w szkole podczas dużej przerwy pewna gówniara z czwartej podstawówki próbowała mnie obrazić. Trudno, jej błąd. Mnie to jakoś nie ruszyło. -,- W szkole na widok Andrzeja zrobiło mi się równocześnie miło i niedobrze. Nie wiedziałam czy Łukasz już mu cokolwiek powiedział, czy nie. Ale od Kaśki dowiedziałam się, że pisała z Łukaszem i mówił jej coś na temat mnie i... Oczami wskazała na Andrzeja. To był mój mentalny koniec. Boże, powiedzieć coś takiego Kaśce... To było dla mnie nie do pojęcia! Zdrada tajemnicy powierzonej w zaufaniu. I to właśnie Kaśce! Tej, która też 'ma ochotę' na Andrzeja. Natychmiast napisałam do Łukasza i równocześnie zaczęłam przeprowadzać wywiad z Kaśką. Odetchnęłam z ulgą, gdy po kilku pytaniach miałam już pewność, że Łukasz się nie wygadał. Knuje tylko z Kaśką spisek. Ba, co więcej Łukasz przemyślał ten swój szantaż i to, co może stracić i uznał, że bardziej skuteczny będzie jego drugi plan. Plan, który brzmi mniej więcej tak: ja i Andrzej & Łukasz i Kaśka & w porywach Afik i Paweł na leśniczówce u nas -> spotkanie i każda para zostaje sama. No wyśmienicie. Ja nie mówię, że to jest złe, ale... No dobra, to w sumie dobry pomysł. xD Co jeszcze ciekawe, Kaśka również chce mnie 'spiknąć' z Andrzejem. Wtf? Ja jestem w stanie wszystko zrozumieć, ale nieznająca szczegółów Kaśka, jej mania na punkcie Andrzeja (mam oczy...), a teraz taka nagła zmiana frontu? Nie, no nie ogarnę tego świata chyba nigdy. Ale przyznam, że zapowiada się ciekawie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz