Autor: wisienka. | Data: 4 kwietnia 2012r. | Godzina: 19:03
Hej.
Dlaczego zawsze ja muszę się wplątać w takie beznadziejne sytuacje?
Dlaczego?! Tylko ja jestem tak beznadziejnie głupia, żeby do tego
doprowadzić... Ale po kolei.
Dobrze wiecie, że darzę uczuciem
pewnego pana imieniem Andrzej. On oczywiście o tym nie wie, a ja
zwierzyłam się tylko Afikowi i Jasi. Pewnego dnia, kiedy rozmawiałam z
Łukaszem sypnęło mi się na ten temat również jemu. Doradził mi coś
(męska rada 'pod chłopaka' zawsze się przyda) i powiedział, że zawsze
mogę na niego liczyć. Tak, ten sam Łukasz, który mi na feriach wyznał,
że chciałby mnie pocałować. Tak, z tego co wiem dalej tego chce i nawet o
tym śni (!), ale wie, że z mojego punktu widzenia nie ma co liczyć na
więcej niż jest czyli przyjaźń. Przynajmniej na razie. Ale wróćmy do
tematu. Więc pisałam z Łukaszem w niedziele. Taka normalna przyjacielska
rozmowa. Wczoraj Kaśka powiedziała mi, że w przedwczorajszej rozmowie z
nią Łukasz coś o mnie wspominał. Więc napisałam do niego. Pisaliśmy
sobie ot tak na przerwach i lekcjach. A, że wczoraj szóstoklasiści
pisali testy, to mieliśmy dość spoko atmosferę w szkole. Hala była
zamknięta łącznie z nowym skrzydłem, a nauczyciele w większości
przeziębieni, więc nie mieli ochoty nas pytać ani robić kartkówek.
Ogólnie luzik. Na angielskim spisałam się z Łukaszem coś o Andrzeju.
Łukasz powiedział, że Andrzeja to ja powinnam zaprosić. W żartach
napisałam mu, żeby sam mu to napisał. Powiedział, żebym dała numer
Andrzeja to coś napisze. Odmówiłam, bo wiem, co by mu napisał. Jednak
Łukasz powiedział, że i tak ten numer zdobędzie i, że mam czas do
dzisiaj, żeby powiedzieć Andrzejowi, co do niego czuję. W przeciwnym
wypadku zrobi to właśnie Łukasz. Zonk. Moje prośby, żeby się wstrzymał
nic nie wskórały. Od razu powiadomiłam klasę, żeby nikt nie dawał
Łukaszowi numeru Andrzeja. Dziewczyny nie pytały o powód więc wyszło to
na luzie, a chłopakom wykręciłam się jakimś zakładem. Tak, ostatnio
jestem w tym dobra - kłamstwo na zawołanie. Ścieszona odetchnęłam z
ulgą. I wszystko byłoby cacy, gdyby moja tempa głowa pomyślała, że
Andrzej myśli. Rozkminił, że coś jest nie tego i, że to chodzi o niego, a
swoją zaciętą esemesową rozmowę prowadzę z Łukaszem W drodze do domu
jeszcze podpytał Afika o szczegóły, a ta oczywiście wszystko
potwierdziła. Andrzej napisał esa do Owsika, żeby ten dał jego numer
Łukaszowi. No super.
Byłam w ciemnej dupie. Nic już nie mogłam
zrobić. Sam Andrzej zadecydował, że chce wiedzieć, co ma mu do
powiedzenia Łukasz. Ja tego Andrzejowi nie powiem. Boję się. Tak ja się
boję. Ta sama pyskata szesnastolatka, która nie boi się przeciwstawić
nauczycielom, która zawsze ma swoje zdanie nawet gdyby było sprzeczne z
opinią większości, która nie boi się występów muzycznych i aktorskich
przed publicznością w sprawach sercowych wymięka. Boję się, że mogę
stracić przyjaciela. A nawet dwóch, bo zagroziłam Łukaszowi, że jeżeli
przez jego wiadomości runie moje przyjaźń z Andrzejem, to runie też ta z
Łukaszem. Wiem, że mogę zyskać, wiem, że może być tak jak dawniej, ale
wiem, że mogę bardzo dużo stracić. Czuję i widzę, że nie jestem
Andrzejowi obojętna, ale nie wiem na sto, co on do mnie czuje. Z jednej
strony w sumie dobrze, że Andrzej się dowie o moich uczuciach, ale na
litość, nie od Łukasza!! Ale ja sama... Chyba nie znajdę tyle odwagi,
żeby mu to powiedzieć. ;x No sami przyznacie, że tylko ja mogłam się
wplątać w tak beznadziejną sytuację.
Wkurza mnie też to, że to inni
decydują kto co będzie wiedział. Wiem, że chcą dobrze, ale ich 'dobrze'
może zaszkodzić, a tego nie chcę. Nie wiem już sama... Pogubiłam się.
To
był dla mnie zły dzień. Do tego jeszcze jestem przeziębiona. Chciałam,
żeby to wszystko się już wreszcie skończyło. Chciałam mieć jasną
sytuację i święty spokój!
Jakoś przespałam noc, a rano zmusiłam się
do ostatniego już wyjścia do szkoły przed świętami. Pominę może fakt, że
z samego rana wkurzyła mnie Pikawa i o mały włos nie spóźniłam się na
autobus. A później w szkole podczas dużej przerwy pewna gówniara z
czwartej podstawówki próbowała mnie obrazić. Trudno, jej błąd. Mnie to
jakoś nie ruszyło. -,- W szkole na widok Andrzeja zrobiło mi się
równocześnie miło i niedobrze. Nie wiedziałam czy Łukasz już mu
cokolwiek powiedział, czy nie. Ale od Kaśki dowiedziałam się, że pisała z
Łukaszem i mówił jej coś na temat mnie i... Oczami wskazała na
Andrzeja. To był mój mentalny koniec. Boże, powiedzieć coś takiego
Kaśce... To było dla mnie nie do pojęcia! Zdrada tajemnicy powierzonej w
zaufaniu. I to właśnie Kaśce! Tej, która też 'ma ochotę' na Andrzeja.
Natychmiast napisałam do Łukasza i równocześnie zaczęłam przeprowadzać
wywiad z Kaśką. Odetchnęłam z ulgą, gdy po kilku pytaniach miałam już
pewność, że Łukasz się nie wygadał. Knuje tylko z Kaśką spisek. Ba, co
więcej Łukasz przemyślał ten swój szantaż i to, co może stracić i uznał,
że bardziej skuteczny będzie jego drugi plan. Plan, który brzmi mniej
więcej tak: ja i Andrzej & Łukasz i Kaśka & w porywach Afik i
Paweł na leśniczówce u nas -> spotkanie i każda para zostaje sama. No
wyśmienicie. Ja nie mówię, że to jest złe, ale... No dobra, to w sumie
dobry pomysł. xD Co jeszcze ciekawe, Kaśka również chce mnie 'spiknąć' z
Andrzejem. Wtf? Ja jestem w stanie wszystko zrozumieć, ale nieznająca
szczegółów Kaśka, jej mania na punkcie Andrzeja (mam oczy...), a teraz
taka nagła zmiana frontu? Nie, no nie ogarnę tego świata chyba nigdy.
Ale przyznam, że zapowiada się ciekawie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz