niedziela, 2 grudnia 2012

Success

Autor: wisienka. | Data: 12 kwietnia 2012r. | Godzina: 17:57

Hej Wam! ;* Wybaczcie mi, że trochę długo mnie tu nie było, ale musiałam odpocząć od ONET'u. No wkurzył mnie po prostu! Niedodające się notki i komentarze, zawieszania... Mam dość! Czasami chciałabym uciec z tym blogiem gdzie indziej, ale jednak nie. Znalazłam swoje blogowe miejsce i nie mam zamiaru go narazie zmieniać. Amen.
Święta minęły mi bardzo... nudnie. W niedzielę ani ja nie byłam nigdzie, ani nikt u mnie nie był. Tak o przesiedziałam i jakoś było. W dyngusa przyjechała moja chrzestna matka. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, ale również jakiegoś znaczącego szału nie było. Ogółem byłam całkiem szczęśliwa, że święta się skończyły. Szkoda, że wraz z nimi również sałatka jarzynowa i chrzanowa, ale no...
Ze Sławkiem wymieniliśmy się życzeniami. Zresztą podobnie jak na Boże Narodzenie. Ta nasza pseudoprzyjaźń trochę mnie męczy, ale przynajmniej nie drzemy kotów. To najważniejsze. No i utrzymujemy jakikolwiek kontakt. To nasze 'cześć. co tam?' i wymiana uśmiechów od czasu do czasu... A gdyby pojawiła się nadzieja powrotu, to ja pewnie dałabym mu szansę. Coś mnie dalej do niego ciągnie... Nie, dobra, kończę! Nie będę o tym dzisiaj pisała, bo tak coś czuję, że źle by się to skończyło.
Wielki Czwartek, Wielki Piątek minęły mi na przygotowaniach do świąt. W Wielką Sobotę poszłam sobie rano ze święconką, a później jakoś dzień przetrwałam. Także tutaj nie ma o czym pisać w sumie. ^^
Sprawa z Andrzejem ucichła narazie i w sumie dobrze. Mam nadzieję, że nagle głupawka Łukasza nie napadnie. Nie, na pewno nie. Wdech, wydech, wdech, wydech... I żyje mi się lepiej.
We wtorek 'odpoczęłam', a we środę z trudem wstałam do szkoły. Było dość luźno, bo po świętach wszyscy śpiący. Dzisiaj też na luzie, a jutro robimy sobie siedmioosobową, zbiorową, legalną labę.
Otóż w I LO jest jutro 'dzień otwarty'. Wczoraj poszła o to zadyma w szkole, bo historyczka zaczęła się pluć, że to dla nas strata czasu i, że ona nas w żaden sposób nie rozumie po co tam jedziemy. Ona nic nie rozumie także jej kolejne zdziwienie wcale mnie nie dziwi. -,- W każdym razie Janek poleciał do dyra zapytać się czy możemy jechać. No miałam ochotę mu strzelić w mordę, bo po co w ogóle to pytanie? Wsiadasz, jedziesz i haj aj-waj! Ale dyrektor dał nam przepustkę i na dodatek mamy od razu usprawiedliwione godziny. Szok i to na dodatek pozytywny. ^^ Jutro w I LO jest też nagrodzenie laureatów i wyróżnionych w Powiatowym Konkursie Humanistycznym dla III klas gimnazjum. I tu muszę się Wam pochwalić iż zdobyłam 3 miejsce. Czytałam te wyniki 10 razy, bo nie mogłam uwierzyć w to, co widzą moje oczy, ale wreszcie to do mnie dotarło. Czyli dodatkowe punkty do rekrutacji do I LO już mam. Milutko. --, Poza tym od nas ze szkoły jeszcze Janek zajął 9 miejsce, a Afik i Olka niestety nie wdarły się do 10... ;/ Po tych wszystkich uroczystościach (nagrodzenie dopiero o 12:15...) zostaję jeszcze na jakąś godzinkę w J. Muszę udać się do elektronicznego. Dlaczego? Dobra, nie śmiejcie się, założyłam konto na ising.pl. Będę męczyć ludzi swoim wokalem. xD Tylko mi trzeba mikrofon! No i właśnie po to tam idę. ^^ Później wieczorkiem mam jeszcze spotkanie do bierzmowania. Przeczuwając przyszłość coś czuję, że dostaniemy krzyże (wnioskuję to po tym, że Sz. już je dostały). xD
Zaczęłam się zastanawiać nad świadkiem do bierzmowania. Typuję ciocię Wiolę, babcia mówi, że wypada zaprosić ciocię Basię. A ja muszę kogoś wybrać na już! I chyba jednak wezmę ciocię Wiolę, bo bliżej mieszka. xD
Uświadamiając sobie, że 17 kwietnia jadę na konkurs chemiczno-ekologiczny, za 12 dni piszemy testy, a 27 kwietnia jadę na Wojewódzki Konkurs Pieśni Patriotycznej i Żołnierskiej do Rzeszowa, to mam ochotę się powiesić. Ale dam radę. ^^
Aktualnie ściągają mi się odcinki 'Pamiętników Wampirów', a ja kończę to marudzenie, bo najwyższy czas. :D Pa, Dzióbki. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz