Autor: wisienka | Data: 1 stycznia 2012r | Godzina: 19:59
Hej. ;) Nadszedł ten dzień. Mamy Nowy Rok! Nie wierzę, nie dowierzam i w ogóle żyję jeszcze sylwestrem.
Plany
się oczywiście zmieniły w sylwestra. Tak na ostatnią chwilę. Tradycja
tradycją w końcu pozostać musi. Otóż sylwester nie u mnie, a u Afika.
Taty nie trze było długo prosić - odwiózł mnie. Zabawa była kosmiczna.
:D Ja, Kasia, Afik. Najpierw obejrzałyśmy "Sale samobójców", bo niestety
nie udało mi się przegłosować komedii. Może jakby chłopaki wcześniej
przyszli, ale było jak było. Obejrzałyśmy. W czasie filmu zaczęłam pisać
z Łukaszem. O matko! Jakie tam teksty padały. ^^ Sobie nawet nie
wyobrażacie. Po filmie włączyłyśmy niekrytego krytyka na youtube, a
później piosenki. Zaczęło się "niewinnie" od "Ai se eu te pego" i
naszego tańca, później "The ketchup song", "Macarena" i skończyłyśmy na
disco polo. W międzyczasie układ z piosenki "Ai se eu te pego"
przeniosłam do "Got my mind set on you", a Kaśka mnie nagrała. Na
szczęście usunęła. :D Oczywiście nasza SMS-owa rozmowa z Łukaszem,
dzięki mnie, trwała dalej. O 23:30 przyszli chłopaki - Paweł i Andrzej. O
północy wznieśliśmy toast zakupionym przeze mnie Piccolo. Taaa,
otworzenie tego cudu do łatwych nie należy. :D Andrzej zdeklarował się,
że on otworzy nie rozbijając żyrandola, okna, itp. Problemy pojawiły się
już przy ściągnięciu folijki z korka. Jakby nie ja to Moje Maleństwo,
Dziecko Drogie, Misiek, Słodziasek, Skarbulątko i tym podobne
zdrobnienia używane przeze mnie w stosunku do Andrzeja, męczył by się z
tym do rana. ^^ Później było już z górki. Toast i poszłyśmy z chłopakami
na stadion obejrzeć pokaz fajerwerków. Było bosko. <3 Takie
sylwestry to jest coś! Szkoda, że tylko raz w roku. ;)
Moje postanowienia są takie o. Ale przynajmniej tym razem są.
- Dobrze napisać test,
- Dobry wynik na świadectwie (utrzymanie średniej powyżej 5.0 albo chociaż to 5.0),
- Dostać się do wymarzonej szkoły (LO nr 1)
- Utrzymanie kontaktów z klasą gimnazjalną,
- Udana szesnastka ;D
- Dobre wrażenie w nowej szkole
I
mam też jedno postanowienie, które za piernika nie wiem skąd się
wzięło. Znaczy wiem... Ale ono jest głupie. Znaczy nie jest głupie...
- Zdobyć serce Andrzeja.
Po
głębszych zastanowieniach doszłam do wniosku, że coś więcej do niego
czuję, a to postanowienia wpadło mi do głowy ot tak. Ja nie wiem...
Czasem mam wrażenie, że tez jestem dla niego kimś ważnym, kimś więcej...
Pożyjemy zobaczymy. Było by miło jakby się spełniło, a jak nie -
trudno. Mamy dobre relacje, a to zostanie napewno. :)
Pa. ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz