niedziela, 2 grudnia 2012

"Sprawiedliwość".

Autor: wisienka. | Data: 5 stycznia 2012r | Godzina: 19:35

Hej. Wiecie co? Ten świat mnie wykończy.
 Najpierw ksiądz. On jest jednak nie ten tego. Zorganizował dla nas wyjazd na jakieś nauki przed bierzmowaniem na trzy dni pod Rzeszowem. Oczywiście nikt nie chce i nie ma zamiaru jechać. No oprócz Andzi, Klaudii i Agaty, ale one się zawsze muszą wybijać. Do tego jego sposób oceniania i uwagi w dzienniku za nic. Szczytuje. -.- Adrian popatrzył na zegarek, która godzina, a ksiądz zapytał go, co robi. Odpowiedział, że sprawdza godzinę. Uwaga w dzienniku brzmi mniej więcej tak: "Adrian * patrzy w czasie lekcji na zegarek po czym w chamski sposób mówi księdzu, że chciał sprawdzić godzinę." Eee...? Nie ogarniam po raz pierwszy. ^^
Pytanie księdza do Damiana : "Powiedz modlitwę, którą ksiądz odmawia podczas obmycia rąk w czasie Eucharystii." A co my księża? Do tego jeszcze Damian ma trzy 5 z religii, a jego ocena na półrocze to 3. Można i tak. Nie ogarniam po raz drugi. ^^
Przynajmniej się za niego rodzice uczniów Ia wzięli, bo wszystkim wystawił na półrocze 1. Dzisiaj przyszła delegacja i siedzieli z księdzem i dyrem u dyra przez całe 45 min jak nie więcej.
Na matmie powtórzenie z klasy I gimnazjum do testów. Dział: Wyrażenia algebraiczne i układy równań. Podzieliła nas na grupy. Czterech liderów: Ja, Janusz, Agnieszka i Grzesiek. I niesprawiedliwość. Wszyscy mają dobre grupy oprócz, oczywiście, mojej. U Agnieszki z "myślących": Kasia, Damian, Damian. U Janusz: Klaudia, Andzia, Agata. U Grześka: Mateusz, Justyna, Gabryśka, Ola. U mnie... Ja. Adrian czeka na gotowe. Jeszcze przy algebraicznych myśli trochę, z trudem, bo z trudem, ale... Z równań nigdy nic nie rozumie, nie ogarnia i w ogóle, choć to znowu aż taka prawda nie jest. Patrycja... Przemilczę to. (Wczorajsza rozmowa z Patrycją: P: "Auschwiwitz to w Austrii jest?" Ja: "Nie, no w Polsce" P: "Aha, a co to jest?" Ja: "To był obóz koncentracyjny podczas II wojny światowej" P:"A to tam te koncentraty pomidorowe robili...?" :|) Kamila - żebym nie wiem jak jej tłumaczyła, nic nie wie. Ola - jak jej się dobrze wytłumaczy to coś załapie. Andrzej - myśli przeważnie moim mózgiem, ale będę próbowała coś z niego wykrzesać. Gdzie ta sprawiedliwość? Nie ogarniam po raz trzeci. ^^
Wczoraj wieczorkiem napisał niedowartościowany Łukasz. Jak zwykle mówił, że nic nie jest wart itd. Raczej mnie tym faktem nie pocieszył. Jeszcze go musiałam uświadamiać, że jest wart i to dużo. Zmył się przed moim kazaniem. Dlaczego on tak nie wierzy w siebie? Nie ogarniam po raz czwarty. ^^
Inteligencja dziewczyn z Ia. Gośka zostawiła telefon na parapecie, Patryk znalazł i chciał jej go oddać, a ona oskarżyła go o kradzież i doprowadziła do tego, że w szkole była policja. Nie ogarniam po raz piąty. ^^
Idzie sobie prałat szkolnym korytarzem. Trzeba wstać i czekać aż przejdzie. Usiąść nie wolno, a i "szczęść Boże" trzeba powiedzieć skłaniając się. Przeszedł, poszedł... wraca. Znów trzeba wstać mimo, że przechodził koło nas jakieś 2 minuty temu! Nie wstaniesz? Chyba nie chciałbyś być ta osobą, która nie wstała. To już nawet biskup taki "ważny" nie jest. Jak ja się cieszę, że to nie jest moja parafia. Ja w tej parafii chodzę tylko do szkoły i całe szczęście, że tylko tyle... Nie ogarniam po raz szósty. ^^
Chyba ten "mój grób" dzieła Adriana na WOS-ie trafiony jak na wczorajszy dzień.
 
Jedyny wesoły moment przytrafił się dzisiaj na kółku z polskiego. xD
Pani: Wtedy posługiwano się łaciną...
Mateusz: Ja też znam łacinę, ale kuchenną.
Pani: Bo podpadniesz. Uważaj. Piszemy notatkę. Jan Kochanowski urodził się w Sycynie...
(z ławki Mateusza i Grześka słychać chichot)
Pani: Nie dość, że się chwali, że zna kuchenną łacinę to jeszcze ma kudłate myśli.
Grzesiek: Kudłate myśli, kudłate myśli...
Mateusz: Sam jesteś kudłaty! xD
Jak byście to słyszeli. Boskie to było. ^^ W sumie z tą kudłatością Grześka to nie skłamał. :D
To ja może już zakończę to moje "pozytywne" rozważanie. Pa. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz