Autor: wisienka. | Data: 12 stycznia 2012r | Godzina: 19:35
Tak,
ja do tego świata nie pasuję. Nie pasuję do świata, w którym dziewczyny
nie szanują siebie. Nie pasuję do ciągłych zdrad, pijaństwa, olewania
nauki na wszystkie cztery fronty. Nie pasuję do tego wszystkiego, co
dzieje się dookoła. Takich
ludzi jak ja już prawie nie ma. Można by Nas na palcach policzyć. Gdzie
jest poszanowanie dla siebie i swojego zdrowia, życia? Gdzie to jest!?
Róbcie sobie ze swoim życiem co tylko chcecie, pieprzcie je jak tylko
się da, ale mnie wyślijcie na księżyc. Ja tutaj nie pasuję i pasować nie
chcę.
Sweet-plastic-blondi i kurv-latarnica szczytują na mojej
liście nie do ogarnięcia. Sorry, ale to się po polsku nazywa czyste
szmacenie się. -.-'Dobrze, że ten tydzień się już kończy.
Nadmiar kartkówek i sprawdzianów dał mi się we znaki. Jestem
przeziębiona, ale tylko troszkę. Czyli nie powoduje to żadnych utrudnień
w moim chodzeniu do szkoły. W sobotę dyskoteka z projektu. Myślę, że
jednak pójdę. Tak dla rozeznania i żeby nie kisnąć w domu ze
świadomością, ze "tam" się dobrze bawią. ^^
Dzisiaj był u mnie ksiądz
po kolędzie. Jeszcze ktoś ma jakieś wątpliwości co do tego, że mój
proboszcz jest fajny? To ja je rozwieję. Można z nim sobie fajnie, na
luzie pogadać. Pytał mi się gdzie chce iść do szkoły, powiedział, żebym
nie stresowała się przed testami i nie przejmowała tym, co mówią nam
księża w Sz., że niby to nam załatwią, że nie pójdziemy do bierzmowania.
Proboszcz dziś mi wyraźnie powiedział, że my jako B. jesteśmy pod jego
skrzydłami i to on nas dłużej i lepiej zna, więc z nim nie zginiemy i
nie mamy się czego obawiać. Ale z drugiej strony trzeba być już
kompletnie porąbanym, żeby lecieć do naszego proboszcza i opowiadać mu
bajki, że "zachowujemy się tak iż nie należy nas dopuszczać do
bierzmowania". Niby jak my się zachowujemy? Normalnie. A to, że wikaremu
nigdy nic nie pasuje, to już jego problem. -.-
We środę był
sprawdzian z geografii. Uczyłam się, kułam przez dwie godziny, bo od tej
oceny zależy moja ocena na półrocze. Mhm, ale klasa wolała pójść na
łatwiznę i ściągnąć gotowce. Geograficzka się skapnęła. Przeszła po
klasie, obejrzała naszą pracę na sprawdzianie. Później stwierdziła, że
już wie kto pisał z gotowca. Mówiąc to patrzyła się na... mnie! Jak ja
nawet gotowca na oczy nie widziałam! Jeżeli pójdzie, że ja pisałam z
klucza, to ja jej powiem. Niech mnie przepyta. Ja się uczyłam.
Powiedziała, że nie wie czy zaliczy nam ten sprawdzian. Dlaczego zawsze
niewinni muszą cierpieć za głupotę innych?
Pozdrawiam! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz