niedziela, 2 grudnia 2012

Tak, masz rację, ja tutaj nie pasuję.

Autor: wisienka. | Data: 12 stycznia 2012r | Godzina: 19:35

Tak, ja do tego świata nie pasuję. Nie pasuję do świata, w którym dziewczyny nie szanują siebie. Nie pasuję do ciągłych zdrad, pijaństwa, olewania nauki na wszystkie cztery fronty. Nie pasuję do tego wszystkiego, co dzieje się dookoła. Takich ludzi jak ja już prawie nie ma. Można by Nas na palcach policzyć. Gdzie jest poszanowanie dla siebie i swojego zdrowia, życia? Gdzie to jest!? Róbcie sobie ze swoim życiem co tylko chcecie, pieprzcie je jak tylko się da, ale mnie wyślijcie na księżyc. Ja tutaj nie pasuję i pasować nie chcę.
Sweet-plastic-blondi i kurv-latarnica szczytują na mojej liście nie do ogarnięcia. Sorry, ale to się po polsku nazywa czyste szmacenie się. -.-'
Dobrze, że ten tydzień się już kończy. Nadmiar kartkówek i sprawdzianów dał mi się we znaki. Jestem przeziębiona, ale tylko troszkę. Czyli nie powoduje to żadnych utrudnień w moim chodzeniu do szkoły. W sobotę dyskoteka z projektu. Myślę, że jednak pójdę. Tak dla rozeznania i żeby nie kisnąć w domu ze świadomością, ze "tam" się dobrze bawią. ^^
Dzisiaj był u mnie ksiądz po kolędzie. Jeszcze ktoś ma jakieś wątpliwości co do tego, że mój proboszcz jest fajny? To ja je rozwieję. Można z nim sobie fajnie, na luzie pogadać. Pytał mi się gdzie chce iść do szkoły, powiedział, żebym nie stresowała się przed testami i nie przejmowała tym, co mówią nam księża w Sz., że niby to nam załatwią, że nie pójdziemy do bierzmowania. Proboszcz dziś mi wyraźnie powiedział, że my jako B. jesteśmy pod jego skrzydłami i to on nas dłużej i lepiej zna, więc z nim nie zginiemy i nie mamy się czego obawiać. Ale z drugiej strony trzeba być już kompletnie porąbanym, żeby lecieć do naszego proboszcza i opowiadać mu bajki, że "zachowujemy się tak iż nie należy nas dopuszczać do bierzmowania". Niby jak my się zachowujemy? Normalnie. A to, że wikaremu nigdy nic nie pasuje, to już jego problem. -.-
We środę był sprawdzian z geografii. Uczyłam się, kułam przez dwie godziny, bo od tej oceny zależy moja ocena na półrocze. Mhm, ale klasa wolała pójść na łatwiznę i ściągnąć gotowce. Geograficzka się skapnęła. Przeszła po klasie, obejrzała naszą pracę na sprawdzianie. Później stwierdziła, że już wie kto pisał z gotowca. Mówiąc to patrzyła się na... mnie! Jak ja nawet gotowca na oczy nie widziałam! Jeżeli pójdzie, że ja pisałam z klucza, to ja jej powiem. Niech mnie przepyta. Ja się uczyłam. Powiedziała, że nie wie czy zaliczy nam ten sprawdzian. Dlaczego zawsze niewinni muszą cierpieć za głupotę innych?
Pozdrawiam! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz