niedziela, 2 grudnia 2012

Smocze wejście zimy

Autor: wisienka | Data: 15 stycznia 2012r | Godzina: 16:20

Hej pyszczki. :* U mnie smocze wejście zimy należy odnotować od przedwczoraj. Uwaga, uwaga! Spadł śnieg. Dużo śniegu. Także jutro zapewne z rana zaliczę pierwszą lepszą zaspę, a po szkole kumulacja - zaspa + rów. Taa, te uroki zimy.
Mój kot, a właściwie kocica, wpatrzona w okno zwołuje sikorki. Dosłownie. Jak żadnej nie ma przy karmniku tak jakoś "keka" i one się zlatują. xD
Zrobiłam dzisiaj skrzynkę na "pocztę Walentynkową" (Wtf?! Ja pier... Kto w połowie stycznia przyniesie walentynki? Ale jak kazali...) i ogłoszenie na dyskotekę choinkową. Jeszcze wchodzę na gg, a tam wiadomość od Janka: "przypominam o tekście do gazetki" Niech sobie to ze łba wybije. Nic dzisiaj więcej nie robię, a już napewno nie jakieś artykuły. Nie będę cały dzień siedzieć nad jakimiś pierdołami do szkoły. Niedziela jest!

W piątek wkurzyła mnie Kaśka na religii. No niby kij mi do tego, bo to ona się ośmiesza, a nie ja, a jednak mnie to wkurzyło. Według niej synod gnieźnieński był w 1025 roku. Po pierwsze nie było czegoś takiego jak synod gnieźnieński tylko zjazd gnieźnieński, a poza tym to było w 1000r. No, OK, można się pomylić, ale ona jeszcze jak wół upierała się, że ma rację. A gdy się wreszcie okazało, że jednak nie ma, to na moje pytanie "I co? Dalej się będziesz upierać?" odpowiedziała, że przecież synod a zjazd to jeden pieron. Miałam ochotę ją zdzierżyć książką. Już nawet zaczęłam błagać Andrzeja, żeby on do niej jakoś przemówił, bo na jej głupie gadanie już nie miałam siły. Jak nie wie, to niech się nie odzywa, a jak jej się coś źle kojarzy, to niech przyjmie do tej makówki, że to jest złe, a nie udaje wszechwiedzącą. -.-'
Z wczorajszej dyskoteki z W. i O. nie jestem zadowolona. Z W. nie było nikogo, a z O. dwie osoby: Karol i Aureliusz (nie mogę. Lałam z tego imienia przez połowę dyskoteki, hahaha. xD), a reszta od nas i to w minimalnej ilości. Na parkiecie dwie, trzy, cztery w porywach pięć osób. "Pociąg" rozwalił się po dwóch zakrętach, a z "dwóch kółek" zostały jakieś bliżej nieokreślone punkty na mapie świata. Czyli, jednym słowem, nuda na cztery fronty. Porobiłyśmy sobie tylko z Jasią i Pikawą foty, a ja czekam aż mi je Pikawa prześle. --, Aż się boję efektów. xD
Wczoraj na spotkaniu z projektu dowiedziałam się, że nasz "ulubiony" wikary na spotkaniu z rodzicami uczniów Ib powiedział im, że połowa uczniów z klas pierwszych pochodzi z patologicznych i pseudo katolickich rodzin. I po tym spotkaniu on jeszcze żyje? Dziwne.
Wywiadówka nam się przesmyknęła ze środy na przyszły poniedziałek. --, A co do ocen na półrocze, to mam same piątki i jedną czwórę z fizyki. Ale na koniec będzie 5. xD
Oczywiście pani B. mi nie uwierzyła na słowo, że umiem szpagat zrobić. Czyli na przyszłym WF-ie witam ją szpagatem. Razem z Afikiem zresztą. Jednak na przerwie przed WF-em zabłysnęłam, bo chłopakom szczęka opadła na ten zacny widok mojego szpagatu. xD
Czyli podsumowując rozrywki przyszłego tygodnia: we środę planetarium, a we czwartek dyskoteka choinkowa.
Pozdrawiam i do napisania. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz