Autor: wisienka.
Data: 22 grudnia 2011r.
Godzina: 19:11
Hej. Przez ten świat ja kiedyś zgłupieję. No serio...
Pierwszą
rzeczą, która mnie zatkała był fakt, że mój były kolega z klasy wziął
udział w... zabójstwie. ;x Nie, no to było ponad moje wyobrażenie
"jego". Owszem, zachowywał się inaczej, pił, ale nie sądziłam, że...
Dobra. Pomińmy ten temat.
Wigilia się nam udała. Nasza ostatnia
wspólna Wigilia. <3 Te trzy lata tak mi śmignęły. Trzy lata w
gimnazjum, bo z niektórymi jeszcze podstawówka. Nie ogarniam... Nie chcę
czerwca. ;<
I na dodatek uświadomiłam sobie, że zaczynam o Kimś
intensywnie myśleć. Tym kimś jest Andrzej. Śnił mi się 3 razy w tym
tygodniu. Czyżby moje plany "Zero miłości w gimnazjum", po rozstaniu ze
Sławkiem, wzięły w łeb? Okaże się... --,
Wczoraj byłam wściekła jak
osa. Pół autobusu wolnego, a ten nasz wszechcudowny Kubuś Puchatek ze
Stumilowego Myndola sobie nas ot tak po prostu nie wziął. Opiekun. ;o I
jeszcze do mnie pyskować zaczął! Było nas w sumie może jakieś 30 osób.
Wziął tylko N. a nas, 12 osób, zostawił. Jego logika mnie przeraża. A
jak mu powiedziałam, że przecież się zmieścimy to mi zaczął pyskować.
Miałam ochotę mu powiedzieć "wal się ciulu", ale się powstrzymałam. Nie
wiem czy słusznie, ale mam postanowienie. W ostatnim dniu szkoły go
skopię, opluję, wyzwę, pobiję, podrapię i nie wiem co jeszcze. A niech
mnie porządnie zapamięta, bo już więcej mnie na oczy nie zobaczy!
Nienawidzę dziada. ;x
Oceny na półrocze i powalające komentarze. Zawsze i wszędzie. xD
"Pani: Co Ty, Andrzej, kiedyś zrobisz bez Marleny?
Mateusz: Jak to co!? On się z nią ożeni!"
A później dodał:
"- I zginą marnie..."
Pani
stwierdziła, że co do ożenku to jeszcze bardzo dobre życzenie, ale to
drugie to koszmar! I w ten oto sposób, za to "zginą marnie", Mateusz
dostał opieprz, hahaha. xD Czyli już, że tak zażartuję, kandydata na męża mi znaleźli. A jakby się uparł to nawet mam już dwóch, bo sobie co poniektórzy Grześka jeszcze nie odpuścili. -.-'
Dzisiaj
były Jasełka. Oczywiście w szkole dziś, bo kiedy by indziej, wcześniej
się przecież nie dało, dowiedziałam się, że mam również podciągnąć chór.
Tradycja. A swoim wykonaniem "Kolędy dla nieobecnych" doprowadziłam
wszystkich do łez. W sumie
już nie pierwszy raz, ale nigdy nie doprowadziłam jeszcze do tego, żeby
popłakały się dziewczyny z chóru, a dziś mi się to udało. Później
łamanie się opłatkiem, życzenia. Nasłuchałam się komplementów, co do
tego jak wykonałam pastorałkę i jak bardzo się muzycznie rozwinęłam...
Miło było, nie powiem. ;) Później już było troszkę mniej miło.
Nasza
kochana mynda (autobus szkolny) zderzył się czołowo z autem w Ch.
Wszyscy żyją, na szczęście. Chyba... W tamtym roku rów, teraz wypadek.
Atrakcje, nie ma co. -.- Nie chcąc więc dzwonić do domu poszliśmy do B.
na nogach. Było mi mokro i boleśnie z powodu zbyt dużej ilości śnieżek,
które we mnie uderzyły.. -.- We mnie i w Jasię. Taa, podziękowania dla
Adriana, Marcina, Damiana, Adama i Pawła. -.-'
Jutro trzeba
ogarnąć pokój i ubrać choinkę. O, jak mi się nie chce. ;< A świąt nie
czuję w ogóle. Oby się to przed Wigilią zmieniło... Dobrze, że
przynajmniej troszkę śniegiem przypruszyło. Oby nie stopniał!
Przynajmniej przez święta.
Sylwester się szykuje megaśnie. U Jasi. <3333333
Nie wiem czy napiszę przed świętami, więc dla wszystkich mam życzenia. ;)
Spokoju i radości,
tylko miłych gości!
Smacznej Wigilii i całusów moc
- w tę najpiękniejszą w roku noc!
Szczęścia kilogramów,
ze śniegu bałwanów!
Życzliwych ludzi wokół,
żadnej łezki w oku,
Przyjaciół jakich mało.
Przez życie idźcie śmiało!
Niech miłość bez ustanku Was dotyka.
A w Nowym roku szczęście spotyka!
Tego życzy Wam Wasza Wisienka. :D
photoblog.
Pa. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz