Autor: wisienka | Data: 20 stycznia 2012r. | Godzina: 20:00
Hej. Jak Wam życie mija? Ja odlatuję, ale o tym później. xD
Na
wtorkowe kółko z angielskiego pani zamówiła nam pizzę. Myśmy myśleli,
że ona żartowała z tą pizzą, a tu taki suprise. Nie no, od razu więcej
chłopaków zostało na kółku. :D
Mimo apeli, aby do skrzynki
walentynkowej nie wrzucać kartek z zeszytu, cała skrzynka jest tym
wypełniona. Wszystko pójdzie do kosza. Wtf? Bawi ich to, przynosi
satysfakcję? ;x
Powitałyśmy panią B. szpagatem, a ta tylko zrobiła
wielkie oczy i wydała z siebie "uuu". A o ceny nie ma. Co to ja szpagat
za "uuu" robię? Ja się tak nie bawię! W ogóle ten dzień był udany.
Andrzej miał zawias przed angielskim w patrzeniu na mnie po czym sypnął
tekstem: "Jak się będę
patrzył na Ciebie, to nauczę się słówek? Bo ja wolę na Ciebie niż do
książki." xD + rysowanie wszędzie serduszek, w szczególności na mojej
gumce, i pisanie litery "M" w moim imieniu jako serce. Oj, oj. xD
We środę było planetarium u nas w szkole.
Już myśleliśmy, że się nie wyrobimy, ale byliśmy na siódmej lekcji.
Leżenie na podłodze na macie. Nie za miękko, ale ujdzie. Poduszki (to w
ogóle były poduszki? Takie wyleżane coś...) nie oddawały funkcji
poduszki, ale ja z nich nie korzystałam, bo leżałam na Andrzeju, w
sensie, że miałam głowę na jego ramieniu, żeby nie było. ^^ No i było
wygodnie. Przynajmniej mi, a i Andrzejowi to nie przeszkadzało. xD
Jak leżałam to było OK, ale jak wstałam to zaczęło mi się kręcić w
głowie, czułam się jak pijana i było mi niedobrze. To wszystko przez te
efekty lecenia w górę, lecenia w dół i obracania się. Masakren. -.-' Ale
ogólnie było fajnie.
Po powrocie do domu zastałam babcię Teresę. Przyjechała. Posiedziałam, pogadałam, stówę zarobiłam za dobre półrocze. :D
We czwartek była dyskoteka choinkowa. Na zabawie dla klas "0" - III sprzęt nam trochę głupiał, ale później już było OK.
Marcin
bije wszelkie rekordy. Jak można, pomimo nauki i tłumaczeń, a nawet
wiedzy, które zadania będą na poprawie, zawalić wszystko i dostać
niedostateczny na półrocze z matmy? I to w ostatniej klasie gimnazjum.
Nie ogarniam. ;x
Zdolne teksty Marleny (czyli moje):
"Moja dupa ogonowa!"
"Ciebie się robi na raty"
"Wiewaj mi!"
__________________________________________Wariuję,
wariuję, wariuję na Jego punkcie. <33 Nie wiem, co się ze mną stało
po czwartkowej dyskotece, ale dosłownie chyba zwariowałam. Już dłuższy
czas o Nim myślę, ale w takim stopniu jak od wczoraj, to powinno być
zabronione. Chodzi o Andrzeja. Wyciągnęłam wczoraj tego lenia do tańca
no i później, za drugim razem, coś zgadaliśmy się o tym z kim mogę
tańczyć i On mi tak wymieniał, a ja Mu odpaliłam, że być może, ale wolę z
Nim. Uśmiechnął się. Później Mu ładnie podziękowałam całusem w
policzek. Uśmiechnął się i zaczerwienił. Ale ten Jego uśmiech i oczy.
Jeju! Jego wzrok nie był taki jakim się patrzy na koleżankę. Mogłabym
patrzeć w te cudne, niebieskie oczy godzinami. Po tym całusie całkowicie
chyba zmienił miejsce pobytu, bo na korytarzu szkolnym był tylko
ciałem. Jak staliśmy razem to cały czas trzymał mnie za rękę. Później
jak wracał razem z Agą do domu, a ta spytała się Go, czy między nami coś
na serio jest, powiedział, że "On nic nie zamierza, a czy ja to nie
wie". Zaczęły mi się pojawiać wątpliwości, czy to wszystko ma sens, ale
po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że ja to samo ostatnio
powiedziałam dziewczynom. Sama się nie przyznałam, bo jakoś tak... Nie
potrafię wszystkim o tym opowiadać i w ogóle. Jasia stwierdziła, że
powiedział tak, bo się wstydzi, a poza tym, co miał jej powiedzieć, bo
przecież nie wypali z "Tak, oczywiście!". W ogóle wszyscy mi mówią, że
to widać, że On coś do mnie czuje i, że chyba ślepa jestem jak tego nie
widzę. A za te "już sama nie wiem" mnie ochrzaniają i mówią, że jak
zwykle niepotrzebnie panikuję.
Dzisiaj złapałam Go na polskim na
tym, że jak ja pisałam notatkę, to On się na mnie patrzył. Na religii
nie ochrzanił Adriana i Mateusza za te komentarze na nasz temat, a gdy
mi się zapytali, czy podoba mi się Andrzej, a ja nic nie odpowiedziałam
tylko popatrzyłam na Andrzeja, to ten uśmiechnął się i strzelił buraka.
Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Nie wiem czy się łudzić, czy
nie. Lubię się tak łudzić. Gorzej gdy nic z tego nie wyjdzie. Chciałabym
wiedzieć co myśli o mnie Andrzej. Tak bardzo bym chciała...
Przyjaciółmi jesteśmy już długi, długi czas. Nie mam odwagi tak po
prostu podejść i powiedzieć Mu, co czuję. Daję Mu znaki, sygnały, a ten
krok chyba jednak zostawię dla Niego. Muszę poczekać jak to się
rozwinie, ale aktualnie maniakalnie myślę o Nim. Gdyby za to karali
dostałabym dożywocie. xD
A wy co o tym wszystkim myślicie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz