Autor: wisienka. | Data: 4 lutego 2012r. | Godzina: 17:55
Hej. Znalazłam idealny szablon dla mnie. Taki wiśniowy. xD A na jak długo to się okaże. --,
Jeszcze
tylko tydzień ferii i szkoła. Jeden krótki tydzień. Ale ten czas
zapieprza. Jeszcze chwila i testy, czerwiec, wakacje, nowa szkoła... No
dobra, nie wybiegajmy aż tak w przyszłość. I tak za dużo wszystkiego
było jak na kilka dni...
Ktoś coś mi wyznał. Ale po kolei. Od kilku
dni pisałam z Łukaszem, no to już wiecie, to o tym ogrzewaniu. xD I we
czwartek piszemy sobie i znowu coś wyszło, że napisałam, że mi zimno.
Powiedział, żebym zadzwoniła do Andrzeja, a ja przekornie, jak to ja
zresztą, napisałam, że może do niego, bo przecież ma bliżej. Napisał mi,
że no może być i tak, ale nie wie jak miałby i mógłby mnie ogrzać.
Napisałam mu, że przytulić i od razu byłoby cieplej. Łukasz nagle
zapytał mnie, co bym zrobiła gdyby mnie pocałował. Napisałam, że nie
wiem, bo prawda jest taka, że... nie wiem. Zapytał mnie też, czy
chciałabym, żeby mnie pocałował i, że jak odpowiem, to on powie mi czy
by to zrobił. Zżerała mnie ciekawość, co odpowiedziałby na moje 'tak',
więc mu tak właśnie napisałam. Mhm, cała ja. Chwile nie odpisywał.
Wreszcie dostałam SMS'a ze szczerym wyznaniem, że on coraz częściej o
mnie myśli i, że chciałby mnie pocałować jednak nie wie, czy później coś
między nami mogło by być, nie wie, czy jest gotowy na związek.
Zbaraniałam. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam. Myślałam, że
napisze, że nie pocałowałby mnie, bo jestem jego przyjaciółką już od
wielu lat, ale nic więcej. Kiedy ocknęłam się z tego zaskoczenia, które
wbiło mnie w łóżko (wspominałam już o tym, że to była godzina 23 z
minutami?) odpisałam mu, że dla mnie pocałunek to pewnego rodzaju
przyrzeczenie, obietnica, wyznanie i jeżeli później nie miało by nic
być, to nie ma najmniejszej szansy na to, że się zgodzę. Napisał, że
rozumie, ale to nie zmienia faktu, że dalej chce mnie pocałować, będzie
chciał i czeka, że kiedyś się zgodzę.
Powinnam przestać z nim esemesować, ale jednak tego nie zrobiłam. Dalej gadamy jak przyjaciele, bo takimi od lat jesteśmy.
Dzisiaj
w remizie trwa właśnie zebranie z OSP, ale nie poszłam. Zimno jak nie
wiem co, a i tak nie mam ochoty szczególnie, że dzisiaj dziadziu trafił
do szpitala do K. i jutro jedziemy go odwiedzić, więc cały dzisiejszy
dzień mam taki nijaki. W związku z tym runęły też moje plany na ostatni
tydzień ferii, bo nie będzie mnie miał kto zawieźć do N. do Afika, ale
to już mniejsza o to. Wróćmy do tego, co chciałam powiedzieć przez to
zebranie. Łukasz koniecznie chciał, żebym na nie przyszła. Gdyby nie te
mrozy i moja dzisiejsza sytuacja w domu, to napewno bym poszła.
Od
dwóch lat jestem w straży, Łukasz dwa lata dłużej. Moje przyjście na
zebranie równałoby się spotkaniem z nim. Może powinnam się spotkać, ale
coś mnie przed tym wstrzymuje. Może strach, że próbowałby mnie
pocałować? Z drugiej jednak strony coś też ciągnie mnie do tego
spotkania. Podsumowując - po tej rozmowie wszystko mi się tak jakoś...
Zagmatwało.
Wiem, że coś więcej czuję do Andrzeja. Łukasz nie jest
mi też obojętny - od lat przyjaźnimy się. Nie wiem... Teraz nic już nie
wiem... Nic oprócz tego, że co by się nie działo podtrzymam przyjaźń z
Łukaszem. Za długo trwa bym mogła z niej zrezygnować. A nawet nie
chcę... Zresztą podobnie jest z Andrzejem, choć ta przyjaźń trwa
znacznie krócej. Pogubiłam się...
Dobra, kończę. Do napisania! :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz