niedziela, 2 grudnia 2012

Pogubiłam się...

Autor: wisienka. | Data: 4 lutego 2012r. | Godzina: 17:55

Hej. Znalazłam idealny szablon dla mnie. Taki wiśniowy. xD A na jak długo to się okaże. --,
Jeszcze tylko tydzień ferii i szkoła. Jeden krótki tydzień. Ale ten czas zapieprza. Jeszcze chwila i testy, czerwiec, wakacje, nowa szkoła... No dobra, nie wybiegajmy aż tak w przyszłość. I tak za dużo wszystkiego było jak na kilka dni...
Ktoś coś mi wyznał. Ale po kolei. Od kilku dni pisałam z Łukaszem, no to już wiecie, to o tym ogrzewaniu. xD I we czwartek piszemy sobie i znowu coś wyszło, że napisałam, że mi zimno. Powiedział, żebym zadzwoniła do Andrzeja, a ja przekornie, jak to ja zresztą, napisałam, że może do niego, bo przecież ma bliżej. Napisał mi, że no może być i tak, ale nie wie jak miałby i mógłby mnie ogrzać. Napisałam mu, że przytulić i od razu byłoby cieplej. Łukasz nagle zapytał mnie, co bym zrobiła gdyby mnie pocałował. Napisałam, że nie wiem, bo prawda jest taka, że... nie wiem. Zapytał mnie też, czy chciałabym, żeby mnie pocałował i, że jak odpowiem, to on powie mi czy by to zrobił. Zżerała mnie ciekawość, co odpowiedziałby na moje 'tak', więc mu tak właśnie napisałam. Mhm, cała ja. Chwile nie odpisywał. Wreszcie dostałam SMS'a ze szczerym wyznaniem, że on coraz częściej o mnie myśli i, że chciałby mnie pocałować jednak nie wie, czy później coś między nami mogło by być, nie wie, czy jest gotowy na związek. Zbaraniałam. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam. Myślałam, że napisze, że nie pocałowałby mnie, bo jestem jego przyjaciółką już od wielu lat, ale nic więcej. Kiedy ocknęłam się z tego zaskoczenia, które wbiło mnie w łóżko (wspominałam już o tym, że to była godzina 23 z minutami?) odpisałam mu, że dla mnie pocałunek to pewnego rodzaju przyrzeczenie, obietnica, wyznanie i jeżeli później nie miało by nic być, to nie ma najmniejszej szansy na to, że się zgodzę. Napisał, że rozumie, ale to nie zmienia faktu, że dalej chce mnie pocałować, będzie chciał i czeka, że kiedyś się zgodzę.
Powinnam przestać z nim esemesować, ale jednak tego nie zrobiłam. Dalej gadamy jak przyjaciele, bo takimi od lat jesteśmy.
 Dzisiaj w remizie trwa właśnie zebranie z OSP, ale nie poszłam. Zimno jak nie wiem co, a i tak nie mam ochoty szczególnie, że dzisiaj dziadziu trafił do szpitala do K. i jutro jedziemy go odwiedzić, więc cały dzisiejszy dzień mam taki nijaki. W związku z tym runęły też moje plany na ostatni tydzień ferii, bo nie będzie mnie miał kto zawieźć do N. do Afika, ale to już mniejsza o to. Wróćmy do tego, co chciałam powiedzieć przez to zebranie. Łukasz koniecznie chciał, żebym na nie przyszła. Gdyby nie te mrozy i moja dzisiejsza sytuacja w domu, to napewno bym poszła.
Od dwóch lat jestem w straży, Łukasz dwa lata dłużej. Moje przyjście na zebranie równałoby się spotkaniem z nim. Może powinnam się spotkać, ale coś mnie przed tym wstrzymuje. Może strach, że próbowałby mnie pocałować? Z drugiej jednak strony coś też ciągnie mnie do tego spotkania. Podsumowując - po tej rozmowie wszystko mi się tak jakoś... Zagmatwało.
Wiem, że coś więcej czuję do Andrzeja. Łukasz nie jest mi też obojętny - od lat przyjaźnimy się. Nie wiem... Teraz nic już nie wiem... Nic oprócz tego, że co by się nie działo podtrzymam przyjaźń z Łukaszem. Za długo trwa bym mogła z niej zrezygnować. A nawet nie chcę... Zresztą podobnie jest z Andrzejem, choć ta przyjaźń trwa znacznie krócej. Pogubiłam się...
Dobra, kończę. Do napisania! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz