niedziela, 2 grudnia 2012

I wszystko ot tak ma po prostu runąć...?

Autor: wisienka. | Data: 23 stycznia 2012r. | Godzina: 20:04

Hej. Trwają u mnie znowu próbne testy gimnazjalne, ale daję radę. Nie jest źle. Dzisiaj napisałam humanistyczny, jutro z przedmiotów ścisłych, a pojutrze z angielskiego. Ale to tylko próbny, więc luzik.
W sobotę byłam na spotkaniu z projektu. W czasie przerwy wypisałyśmy na sercu walentynkowym życzenia. Ja oczywiście machnęłam dla Andrzeja od "Walentynki". ;D A później jak czekałyśmy na mojego tatę, to wydeptałyśmy z Jasią serce i kwiatki na śniegu oraz rzucałyśmy śnieżkami w dziuplę. Tak, dzieci. --,
Wczoraj byłam na koncercie, na którym zresztą występowałam. Zaśpiewałam "Kolędę dla nieobecnych" i "Jezus Malusieńki". Wszystko wyszło, więc jest git. ^^
 Z Andrzejem to tak mniej więcej jak było, tylko, że widać, że to coś więcej niż tylko przyjaźń. Lepsze cyrki, bo już nawet nauczyciele zaczynają coś spekulować i podejrzewać, że my to już nie tylko przyjaciele. xD
Pewnie słyszeliście o ACTA. Ciągle dręczy mnie myśl czy blogi też będą przez to usunięte. Mam nadzieję, że nie. Przecież gdzie ja będę żyła, gdzie zapisywała swoje przeżycia? Tyle wpisów i nagle wszystko ma zniknąć? Nie może! ACTA to zło. Jak to zostanie podpisane, to zniknie wszystko. Facebook, nk, youtube, wikipedia, kwejk, demotywatory, mistrzowie, studentpotrafi, wyciagamikarteczki... Wszystko! Czy internet będzie miał jakikolwiek sens? Nie! Do tego kontrolowane rozmowy gg. Nie, to paranoja, bezsens...
Liczymy na to, że jednak do tego nie dojdzie. Chociaż im bliżej 26 stycznia coraz mniej wierze w to, że jednak ACTA nie będzie... Nie chcę kończyć blogowania. ;< Włożyliśmy w nasze blogi tyle pracy. Staramy się aby były coraz lepsze. Prowadzimy w nich pamiętniki z myślą o tym, że kiedyś z chęcią powrócimy do tych wydarzeń, które w danym momencie są dla nas ważne. Nie mogą nam tego zniszczyć! Nie... To się nie może stać! Może to głupie, ale szkoda mi tego wszystkiego. Bloga i Was. Nie wiem czy mam się z Wami żegnać, czy po 26 stycznia się jeszcze zobaczymy....
Miejmy nadzieję, że za kilka dni, tygodni będziemy się śmiać z tej naszej paniki. I oby się na śmiechu skończyło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz