niedziela, 2 grudnia 2012

Nic nie może przecież wiecznie trwać...

Autor: wisienka.
Data: 1 sierpnia 2011r.
Godzina: 13:35

Hej. U mnie w sercu wielkie zmiany. Na gorsze? Na lepsze? Chyba tak tego ująć nie mogę.
Zerwałam ze Sławkiem. Nie z własnej woli, nie z własnej chęci. Nie miałam wyjścia. Zdajecie sobie sprawę jak to boli, gdy musisz się z kimś rozstać mimo tego, że go kochasz?
Ja zerwałam. Dlaczego? Od pewnego czasu już się coś między nami nie układało. Sławek urwał kontakt. Nie odpowiadał na moje SMS-y. Gadałam wczoraj z Łukaszem. Mówił mi, że Sławek unika mojego tematu. Jak pojawia się mój temat to robi się smutny i szybko zmienia wątek. Więc po zsumowaniu, że nie odpisuje na SMS-y, unika jakiegokolwiek kontaktu ze mną, nie chce gadać na mój temat stwierdziłam, że to już nie ma sensu. Jeżeli to miałoby tak wyglądać... Napisałam mu pytanie "Czy przez to, że się do mnie nie odzywasz mam rozumieć, ze to koniec?" Nie odpisał... Zerwałam.
Nie chciałam zrywać przez telefon, ale co miałam zrobić skoro nie dawał mi szansy nawet na rozmowę? Nie chciałam, ale nie miałam innego wyjścia...
Boli mnie jedno. To jak mnie potraktował. Bez jakiejkolwiek szansy na rozmowę, bez słowa... Po chamsku. Nie spodziewałam się tego po nim. Jeżeli chciał zerwać to mógł mi o tym po prostu powiedzieć, a jeżeli nie, to mógł odpisać na którąś z moich wiadomości. Jak mam traktować to jak postąpił? Chyba po prostu nie pomyślał o tym, że ja cierpię... Nie wziął mnie pod uwagę w swoich przemyśleniach...
Zerwałam. Jeżeli mu zależy będzie chciał coś z tym zrobić. Jeżeli nie, to utwierdzi mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam. Bo okłamana miłość to nie miłość...
Dzisiaj posypały się do mnie wiadomości na GG. Wszyscy obstają za mną i wspierają mnie. Dziękuję Wam chociaż i tak tego nie przeczytacie.
the end.

Nie daję żadnych modowych głupot. Nie mam do tego głowy dzisiaj. Sorry...

photoblog.

pa. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz