Autor: wisienka.
Data: 1 sierpnia 2011r.
Godzina: 13:35
Hej. U mnie w sercu wielkie zmiany. Na gorsze? Na lepsze? Chyba tak tego ująć nie mogę.
Zerwałam
ze Sławkiem. Nie z własnej woli, nie z własnej chęci. Nie miałam
wyjścia. Zdajecie sobie sprawę jak to boli, gdy musisz się z kimś
rozstać mimo tego, że go kochasz?
Ja zerwałam. Dlaczego? Od pewnego
czasu już się coś między nami nie układało. Sławek urwał kontakt. Nie
odpowiadał na moje SMS-y. Gadałam wczoraj z Łukaszem. Mówił mi, że
Sławek unika mojego tematu. Jak pojawia się mój temat to robi się smutny
i szybko zmienia wątek. Więc po zsumowaniu, że nie odpisuje na SMS-y,
unika jakiegokolwiek kontaktu ze mną, nie chce gadać na mój temat
stwierdziłam, że to już nie ma sensu. Jeżeli to miałoby tak wyglądać...
Napisałam mu pytanie "Czy przez to, że się do mnie nie odzywasz mam
rozumieć, ze to koniec?" Nie odpisał... Zerwałam.
Nie chciałam zrywać
przez telefon, ale co miałam zrobić skoro nie dawał mi szansy nawet na
rozmowę? Nie chciałam, ale nie miałam innego wyjścia...
Boli mnie
jedno. To jak mnie potraktował. Bez jakiejkolwiek szansy na rozmowę, bez
słowa... Po chamsku. Nie spodziewałam się tego po nim. Jeżeli chciał
zerwać to mógł mi o tym po prostu powiedzieć, a jeżeli nie, to mógł
odpisać na którąś z moich wiadomości. Jak mam traktować to jak postąpił?
Chyba po prostu nie pomyślał o tym, że ja cierpię... Nie wziął mnie pod
uwagę w swoich przemyśleniach...
Zerwałam. Jeżeli mu zależy będzie
chciał coś z tym zrobić. Jeżeli nie, to utwierdzi mnie w przekonaniu, że
dobrze zrobiłam. Bo okłamana miłość to nie miłość...
Dzisiaj
posypały się do mnie wiadomości na GG. Wszyscy obstają za mną i
wspierają mnie. Dziękuję Wam chociaż i tak tego nie przeczytacie.
the end.
Nie daję żadnych modowych głupot. Nie mam do tego głowy dzisiaj. Sorry...
photoblog.
pa. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz