niedziela, 2 grudnia 2012

Najlepiej jest czekać. Później zostają już tylko wspomnienia

Autor: wisienka.
Data: 14 czerwca 2011r.
Godzina: 19:08

Zbliża się koniec roku, ale nie o to mi chodzi. Jutro jadę na wycieczkę do Chorzowa i Tarnowskich Gór. Na dwa dni z klasą. Już się nie mogę doczekać, ale równocześnie wiem, że po wycieczce już będą tylko wspomnienia.
... bo najlepiej jest czekać. Później zostają już tylko wspomnienia.
Jestem już spakowana i tylko ściągam jeszcze piosenki. Wiecie... W końcu wycieczka. xd
Ta notka jest podzielona na dwie części. Tu jest ta dzisiejsza - przed wyjazdem. Jak wrócę napiszę kolejną część i wtedy poinformuję o nn. Czekajcie cierpliwie! <3 Blogi odwiedzę również po powrocie. dzisiaj nie mam za bardzo czasu!
Oby wycieczka była udana! :)

Autor: wisienka.
Data: 19 czerwca 2011r
Godzina: 14:04

Piszę dopiero dzisiaj, bo powiem szczerze wcześniej mi się nie chciało. Cóż.. byłam zmęczona. Ta wycieczka mnie w pewnym sensie wykończyła, ale była ekstra! Zacznijmy od początku.
Wyjechaliśmy o 6:30. Podróż jak podróż. Z deczka się wynudziłam. Jak już dojechaliśmy do Tarnowskich Gór, to poszliśmy do kopalni srebra. Pochodziliśmy sobie po niej, a później poszliśmy do sztolni. Tam to było dopiero. Pływaliśmy łódkami. Te łódki były tak niestabilne, że szok. A jeszcze przewodnik posadził mnie na samym przodzie i kazał sterować. Myślałam, że tam umrę.  Ale przeżyłam. Później pojechaliśmy  do naszej "noclegowni". Internat u ojców Salezjanów. Dobra... Nie komentujmy tego. Do najbliższego sklepu 2 km. Poszliśmy tam wieczorkiem. ;] Taki "spacer po mieście". Ani jednego trzeźwego faceta nie widziałam. Sami nawaleni. ;p Ale to szczegół. Później posiedzenie w pokoju u nas - 11 osób. ;) I tradycyjna gra w 33. Przez pół nocy chodziłyśmy "cicho" w poszukiwaniu wychowawczyni, bo Kasię rozbolał brzuch. Spałam... może lepiej powiedzieć drzemałam? 2 godz 15 min. Rano czułam się jakby mnie ktoś walcem przejechał. O 9:00 wyjechaliśmy z Tarnowskich Gór i pojechaliśmy do Chorzowa. Zabawa w Luna Parku była wprost nie do opisania. Polecam każdemyu Roller Coaster, diabelski młyn i w ogóle takie różne ekstremalne karuzele.  :D Po skończonej zabawie pojechaliśmy do planetarium. Yyy... Pamiętam pierwsze 5 minut i... film mi się urwał. Zasnęłam. Zresztą jak większość. Wiem, że była mowa o meteorytach czyli coś ciekawego. Ale widok nieba i tego wszystkiego jednak usypia... Szczególnie jak się jest zmęczonym. Pół powrotu do domu przespałam.
To było streszczenie wycieczki w astronomicznym skrócie, ale nie chcę Was zanudzać.
Wycieczka była naprawdę mega <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz