Autor: wisienka.
Data: 25 czerwca 2011r.
Godzina: 17:11
Miałam napisać wcześniej, ale
starałam się coś jeszcze pozmieniać na moim blogu (patrz: wygląd) i tak
jakoś wyszło. We środę już na zawsze pożegnaliśmy z naszej szkoły
trzeciaków. O tym miała być notka, ale przeszło mi już rozpaczanie za
nimi. Z większością nie stracę kontaktu. Przecież jak mogłabym tracić
kontakt np. ze Sławkiem albo z Łukaszem. Z Łukaszem się nie da z urzędu,
ze Sławkiem... No wiadomo. :) Poza tym mieszkamy w tej samej
miejscowości, więc... I całe szczęście, że będę się z nimi cały czas
kumplować! Przecież nie można tracić najlepszych
przyjaciół/znajomych/chłopaka tylko dlatego, że wyszedł/wyszli z TEJ
szkoły. Jeżeli nie dzieli nas tysiąc kilometrów, to dlaczego mam tracić
kontakt? Nigdy! Ale nie powiem... Smutno było, bo już ich w tym miejscu
nie będzie... Mnie za rok też już nie będzie w naszym Zespole Szkół.
Trudno. Życie i czas biegną dalej i same wytyczają tory.
Miałam też
całkiem ciekawe przygody podczas wręczania trzeciakom drobnych upominków
pożegnalnych. Pierwsze wręczałam "diamentowe kłódki" dla Wojtka, Beaty i
Sławka. Wojtek odezwał się do mnie ludzkim głosem, co od naszego
rozstania raczej mu się nie zdarzało. Co więcej! Podał mi rękę po czym
powiedział "Dziękuję za wszystko". Za wszystko? Za co? a to co było
kiedyś? Za to, że ja nadal traktuje go jak znajomego, a nie jak
powietrze? Nie wiem... Ale to było miłe...
Później jak wręczałam
Sławkowi kłódkę rozległo się wśród absolwentów głośne "buziiiii!".
Wszystko by było dobrze, tylko... Na krzesłach zaraz pod "sceną"
siedziała JEGO mama, która (chyba) mnie jeszcze lubi. Wzbudza jednak u
mnie lekkie zakłopotanie. Może dlatego, że już tyle o niej niekoniecznie
dobrych rzeczy słyszałam? No w każdym razie ja bym się nie odważyła
chyba przy niej go pocałować. Ale Sławek się odważył. III gimnazjum była
zadowolona (nie tylko III...) Ok, koniec tego tematu. Mamy wakacje!
Jakie
macie plany? Ja od 16 do 21 lipca jestem w Warszawie. Za darmo. :D Tak,
tak... Czasem Unia się przydaje. Dostaliśmy już plan pobytu, co i kiedy
zwiedzamy, kiedy wyjazd, co mamy wziąć i takie tam. Jednym słowem,
tylko się spakować i jechać!
A jeszcze wcześniej wakacje umili mi
Lato z radiem". Już za tydzień w sobotę tj. 2 lipca "Lato z radiem"
przyjeżdża do Jasła. Nie mieszkam w Jaśle, ale bardzo blisko i wiem na
pewno, że pojadę na te koncerty. Fajnie, bo przyjeżdżają : Natalia Lesz,
Patrycja Markowska i Pectus. Prowadzący też fajni : Roman Czejarek i
Bogdan Sawicki. Czasem gra u mnie radiowa jedynka, więc ich trochę znam.
Mam nadzieję, (jestem pewna!) że będzie fajnie.
Pogoda u mnie jest
jaka jest. Taka jak narazie w kratkę, ale mam nadzieję, że już niedługo
się to zmieni i będzie pięknie, ciepło i słonecznie.
Mamy w planach
jakieś klasowo-urodzinowe ognisko. Oby się nam ziściły te plany, bo jak
na razie całkiem mi się one podobają. :) Jak na ognisku jest nasza
klasa, to zawsze jest fajnie.
Poza tym wszystkim oczywiście, tradycyjnie spotkania i nagłe niespodziewane imprezki. :D
Jak to dobrze, że wszyscy mieszkamy tak blisko siebie (chociaż w 4 różnych wsiach) i zawsze możemy się ze sobą spotkać...
Oglądałam
wczoraj "Wojciech Cejrowski. Boso przez świat". Powtórka, bo powtórka,
ale... Mówił, że wartość np. pieniądza jest tylko i wyłącznie w ludzkiej
głowie. I po głębszym zastanowieniu - tak! Miał rację! Tak na prawdę
nic nie jest nic warte. Każda wartość jest tylko i wyłącznie ludzkim
wymysłem! Przecież takie banknoty - 20 zł i 100 zł. Papierek. Niczym się
nie różną. I tylko my ludzie mówimy, że jeden jest więcej wart niż
drugi! Każda wartość jest tylko w naszej głowie. I tak często utrudnia
nam życie. Lubimy sobie je utrudniać... Ale taki jest świat...
Pa! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz