niedziela, 2 grudnia 2012

Mówisz o mnie? Mów do mnie!

Autor: wisienka.
Data: 6 czerwca 2011r.
Godzina: 11:11

Ten świat mnie coraz bardziej zadziwia. A właściwie zadziwiają mnie ludzie, którzy w nim żyją. Szczególnie jedna osoba. Moja "koleżanka" z klasy - Kamila. Koleżanka... To chyba niezbyt dobre określenie. szczególnie od kilku ostatnich tygodni, miesięcy.
Jej głównym hobby jest obgadywanie. Aktualnie mnie, Sławka oraz nas oboje. Jej głupie komentarze coraz częściej wyprowadzają mnie z równowagi! A jej historie powinny zaliczać się pod leczenie...
Nie może powstrzymać się od komentarzy na mój temat i plotek nawet, kiedy jestem obok. Często jednak nie zwraca się bezpośrednio do mnie, a do innych dziewczyn od nas z klasy. Siedzi, patrzy na mnie ze swoim głupim uśmieszkiem, a dziewczyną szepce coś do ucha po czym wybucha swoim durnym śmiechem. Skąd wiem, że to o mnie mówiła? Zacznijmy od tego, że najczęściej mówi do Justyny, która to przekazuje mi te "informacje" od Kamili. Justynie ufam. Wiem, że jest lojalna, a poza tym nigdy się na niej nie zawiodłam. Drugą rzeczą, która wskazuje, że mowa była o mnie jest jej wzrok. Trzeba być głupim i ślepym, żeby nie skojarzyć najprostszych faktów.
Ostatnio przeszła samą siebie na matematyce. za jakie grzechy ja musiałam z nią siedzieć? Dlaczego pani B. obok mnie posadziła akurat ją? Ale nic... Myślałam, że tym razem powstrzyma się od swojego głupiego zachowania.
Przed nami siedział Adrian. Na tablicy widniało któreś z kolei zadanie. Przepisywałam spokojnie, kiedy usłyszałam obok siebie chichot. Czyj? Jak nie trudno zgadnąć Kamili i Adriana. Wytężyłam słuch, ale udawałam, że nie obchodzi mnie co mówią. Dobiegło do mnie tylko "..., bo jak Cię Sławek dorwie, cha, cha, cha! Jego to można jednym palcem pokonać, cha, cha, cha. W sumie dobrali się. Ona głupia pi*da, On taki sam, cha, cha, cha!". Zabolały mnie te słowa. Jednak nie odezwałam się. Udałam, że tego nie słyszałam. Dlaczego? Sądzę, że przez moje gardło nie przeszłoby żadne kulturalne słowo. Zresztą zapewne, znając siebie, nie umiałabym też odpowiedzieć w miarę cicho, a jednak byliśmy na lekcji. Byłam na skraju wytrzymania nerwowego, ale byłam...
Ile razy słyszałam już od niej:
" Jak Was widzę, to śmiać mi się chce"
"Co, Sławuś? Cha, cha, cha! Żałosne..."
"On jest z tobą z łaski. Kto by chciał taką krowę..."
"Ale Sławuś do Marlenki mięty nie czuje. Och, jak mi przykro, cha, cha, cha"
To boli, a już napewno denerwuje i przeszkadza w codziennym życiu.
Kamila słynie też z układania pięknych bajek z mchu i paproci. Sama mi mówiła o kilku z nich. Oczywiście według niej to była prawda. M. in.:
1) Kamila chodziła kiedyś ze Sławkiem, a teraz są najlepszymi przyjaciółmi.
2) Sławek prosił ją (już po tym jak mnie poprosił o chodzenie) aby do niego wróciła.
3) Sławek się jej zwierza i powiedział jej, że chce ze mną zerwać tylko nie wie jak.
Wszystkie te informacje zostały podważone przez Sławka. Stwierdził, że on z nią nawet nigdy nie rozmawiał. I, to prawda, nigdy nie widziałam, żeby powiedzieli sobie chociaż "cześć".
Zazdrość? Ale przecież ona też ma chłopaka! Co prawda jej niby jeden nie wystarcza, ale ostatnio stwierdziła, że chodzi z dwoma... Na raz! Na serio, moja klasa mnie już zaskakuje i jednocześnie załamuje. Co jedna osoba to głupsze zachowanie. Ja nie wiem, czy oni zamiast się rozwijać cofają się w rozwoju...?
Uwierzcie mi, miło jest znowu usłyszeć, że jesteś s*ką, szma*ą, dzi*ką, kur*ą... Bardzo miło. A dlaczego znowu? Raz już zostałam wyzwana od najgorszych. Wtedy przez Andzie, a teraz przez Kamilę. Widać, że historia lubi się powtarzać...
Sławek mówi, żebym nie reagowała na jej głupie teksty. Tylko, że ja już nie wytrzymuje. Wreszcie wybuchnę, bo ile można? Nie daję już rady...
Dobrze, że za tydzień Kamila wyjeżdża do Włoch. Jeszcze lepiej by było gdyby w ogóle tu nie wróciła. Mi jej nie trzeba i płakać za nią też nie będę. A jak staje mi przed oczami fakt, że będę z nią musiała chodzić do klasy jeszcze cały jeden rok, to słabo mi się robi...

Piszę, bo mamy dzisiaj wolne w szkole. Z okazji Dnia Dziecka. Wiem, ze to wolne trochę spóźnione jest, ale ważne, że jest. Odrabialiśmy ten dzień niedzielnym festynem. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz