niedziela, 2 grudnia 2012

I przez chwilę było jak dawniej...

Autor: wisienka. | Data: 13 lutego 2012r. | Godzina: 18:50

No hej Pyszczki. <3 Miałam napisać niby w niedzielę, ale postanowiłam przyśpieszyć ten termin. ^^ Jeżeli ktoś twierdził, że mój tata nie myśli zabierając mnie na sobotnie zakupy, to muszę tą osobę rozczarować. Otóż myśli. Zostawił mnie pod galerią (w zaokrągleniu, bo to tak całkiem pod galerią nie było...), a sam pojechał załatwiać swoje sprawy. Przeszłam całą galerię wzdłuż i wszerz, i już myślałam, że wyjdę z niczym, ale jednak tak się nie stało. Zakupiłam spodnie (myślałam o czarnych, ale spodobały mi się inne, takie jasne xD), bluzę, która od wewnętrznej strony jest strasznie milutka, bo ma takiego 'misia' oraz piżamę. Dzień był na dużym plusie, chociaż w drodze do galerii i z galerii myślałam, że zamarznę.
Dzisiaj zresztą rano nie było lepiej jak szłam do szkoły. Od razu wparowałam do sklepu i wydawało mi się, że jestem na Hawajach, bo takie mi było ciepło, choć termometr wewnątrz wskazywał -4 st., ale przy tych -23 st na zewnątrz to upał. Mogłyby już te mrozy ustąpić na moim kochanym Podkarpaciu, mogłyby. W szkole zimno jak diabli. Ja nie wiem, oni nie palą czy co? Kaloryfery zimne, no oprócz sali piętnastki, ale, że to klasa pani Sz. to nic dziwnego, że tam jest ciepło. Najchętniej bym stamtąd w ogólnie nie wychodziła. <3 Także moje dzisiejsze pchanie się pod kaloryfer w szesnastce i maślany wzrok do Andrzeja skończyły się na tym, że jednak stwierdziłam, że Andrzej miał lepiej, bo od kaloryfera ciągnęło zimnem. -.-'
W drodze powrotnej ze szkoły bardzo miła niespodzianka. Zeszłam się z Mateuszem i szliśmy do domu razem. Znów przez chwilę było jak dawniej i w sumie brakowało mi tych wspólnych powrotów do domu. <3 Najpierw on zapytał mi się jak tam w ostatniej klasie gimnazjum i jakie miałam oceny na półrocze. Stwierdził, że 'to pewnie na koniec będzie 6.0'. Ta , chciałoby się, ale nierealne to jest. Później ja zapytałam o liceum, bo chodzi do LO nr 1, tam gdzie ja chcę iść. Mówił mi, żebym jeszcze dobrze przemyślała, czy tak kategorycznie chcę iść na ten biol-chem, że tam strasznie tłuką. Podsuną mi też kilka pomysłów, że może jakieś prawo czy coś z matematyką... No nie wiem, pomyślę. ;) Pytałam się kto jest na biol-chemie. Mówił, że Wojtek. Później dodał też, że innym nie doradzałby kierunków, ale mi doradzi. Tak, ciekawe. xD W każdym razie gadaliśmy, śmialiśmy się i w ogóle było genialnie. <3 A tymi docinkami innych wracających, którzy to 'nas zostawili samych' (chyba wiecie o co im chodziło) się nie przejmowałam. Kurcze, ostatni raz taki powrót do domu miałam w czerwcu 2011r. Jeszcze kilka miesięcy i znów będziemy tak sobie razem iść do szkoły i z niej wracać. Ale fajnie! :D

Jutro te moje 'kochane' walentynki. 'Każdy ma przyjść w czymś czerwonym'. Nie ja. Mam zamiar wziąć moją nową beżową bluzę i brązową bluzkę z Wa-wy. <3 Ogólnie jest na niej kilka serc (co z tego, że również w brązowym odcieniu?) czyli jakoś się wbiję w ten 'jakże uroczy' klimat. -.-' Na czwartej lekcji idę razem z Afikiem i Jankiem szukać skarbu jako 'najlepsza trójka z angielskiego'. W tamtym roku wyprzedziła nas tylko IIIb, a teraz to my jesteśmy III. Może zdobędziemy dla klasy ten skarb, którego nikt nie zna, ale i tak wszyscy wiedzą, że to będą, tak jak i w tamtym roku, czekolady. xD A później dyskoteka. 'Marlena, ty musisz. Kto zaśpiewa i podciągnie klasę w tym konkursie karaoke?'. Czad. Żeby nie było gadania później przez pół roku, to pójdę. Na dwie godziny nie cztery, ale pójdę. ^^ Na te trzydniowe rekolekcję nie jadę, bo ksiądz przełożył to o jeden dzień i mi się gryzie z Krakowem, a politechnika ważniejsza. <333 A to, że ksiądz sądzi inaczej to już jego problem. ;x Ja się nie muszę bać, że mi indeks zawiesi tak jak Klaudii, Andzi i Kamili. Ja nie jestem z tej parafii, więc... Ale w sumie ten zawias indeksów był chamski. Tylko dlatego, że nie zostały na msze po spotkaniu mogą się pożegnać z bierzmowaniem. -.-'
Dobra, kończę. Pa. ;*


Pamiętamy!!
Whitney Houston [*]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz