Autor: wisienka. | Data: 13 lutego 2012r. | Godzina: 18:50
No
hej Pyszczki. <3 Miałam napisać niby w niedzielę, ale postanowiłam
przyśpieszyć ten termin. ^^ Jeżeli ktoś twierdził, że mój tata nie myśli
zabierając mnie na sobotnie zakupy, to muszę tą osobę rozczarować. Otóż
myśli. Zostawił mnie pod galerią (w zaokrągleniu, bo to tak całkiem pod
galerią nie było...), a sam pojechał załatwiać swoje sprawy. Przeszłam
całą galerię wzdłuż i wszerz, i już myślałam, że wyjdę z niczym, ale
jednak tak się nie stało. Zakupiłam spodnie (myślałam o czarnych, ale
spodobały mi się inne, takie jasne xD), bluzę, która od wewnętrznej
strony jest strasznie milutka, bo ma takiego 'misia' oraz piżamę. Dzień
był na dużym plusie, chociaż w drodze do galerii i z galerii myślałam,
że zamarznę.
Dzisiaj zresztą rano nie było lepiej jak szłam do
szkoły. Od razu wparowałam do sklepu i wydawało mi się, że jestem na
Hawajach, bo takie mi było ciepło, choć termometr wewnątrz wskazywał -4
st., ale przy tych -23 st na zewnątrz to upał. Mogłyby już te mrozy
ustąpić na moim kochanym Podkarpaciu, mogłyby. W szkole zimno jak
diabli. Ja nie wiem, oni nie palą czy co? Kaloryfery zimne, no oprócz
sali piętnastki, ale, że to klasa pani Sz. to nic dziwnego, że tam jest
ciepło. Najchętniej bym stamtąd w ogólnie nie wychodziła. <3 Także
moje dzisiejsze pchanie się pod kaloryfer w szesnastce i maślany wzrok
do Andrzeja skończyły się na tym, że jednak stwierdziłam, że Andrzej
miał lepiej, bo od kaloryfera ciągnęło zimnem. -.-'
W drodze
powrotnej ze szkoły bardzo miła niespodzianka. Zeszłam się z Mateuszem i
szliśmy do domu razem. Znów przez chwilę było jak dawniej i w sumie
brakowało mi tych wspólnych powrotów do domu. <3 Najpierw on zapytał
mi się jak tam w ostatniej klasie gimnazjum i jakie miałam oceny na
półrocze. Stwierdził, że 'to pewnie na koniec będzie 6.0'. Ta ,
chciałoby się, ale nierealne to jest. Później ja zapytałam o liceum, bo
chodzi do LO nr 1, tam gdzie ja chcę iść. Mówił mi, żebym jeszcze dobrze
przemyślała, czy tak kategorycznie chcę iść na ten biol-chem, że tam
strasznie tłuką. Podsuną mi też kilka pomysłów, że może jakieś prawo czy
coś z matematyką... No nie wiem, pomyślę. ;) Pytałam się kto jest na
biol-chemie. Mówił, że Wojtek. Później dodał też, że innym nie
doradzałby kierunków, ale mi doradzi. Tak, ciekawe. xD W każdym razie
gadaliśmy, śmialiśmy się i w ogóle było genialnie. <3 A tymi
docinkami innych wracających, którzy to 'nas zostawili samych' (chyba
wiecie o co im chodziło) się nie przejmowałam. Kurcze, ostatni raz taki
powrót do domu miałam w czerwcu 2011r. Jeszcze kilka miesięcy i znów
będziemy tak sobie razem iść do szkoły i z niej wracać. Ale fajnie! :D
Jutro te moje 'kochane' walentynki. 'Każdy
ma przyjść w czymś czerwonym'. Nie ja. Mam zamiar wziąć moją nową
beżową bluzę i brązową bluzkę z Wa-wy. <3 Ogólnie jest na niej kilka
serc (co z tego, że również w brązowym odcieniu?) czyli jakoś się wbiję w
ten 'jakże uroczy' klimat. -.-' Na czwartej lekcji idę razem z Afikiem i
Jankiem szukać skarbu jako 'najlepsza trójka z angielskiego'. W tamtym
roku wyprzedziła nas tylko IIIb, a teraz to my jesteśmy III. Może
zdobędziemy dla klasy ten skarb, którego nikt nie zna, ale i tak wszyscy
wiedzą, że to będą, tak jak i w tamtym roku, czekolady. xD A później
dyskoteka. 'Marlena, ty musisz. Kto zaśpiewa i podciągnie klasę w tym
konkursie karaoke?'. Czad. Żeby nie było gadania później przez pół roku, to pójdę. Na dwie godziny nie cztery, ale pójdę. ^^ Na
te trzydniowe rekolekcję nie jadę, bo ksiądz przełożył to o jeden dzień
i mi się gryzie z Krakowem, a politechnika ważniejsza. <333 A to, że
ksiądz sądzi inaczej to już jego problem. ;x Ja się nie muszę
bać, że mi indeks zawiesi tak jak Klaudii, Andzi i Kamili. Ja nie jestem
z tej parafii, więc... Ale w sumie ten zawias indeksów był chamski.
Tylko dlatego, że nie zostały na msze po spotkaniu mogą się pożegnać z
bierzmowaniem. -.-'
Dobra, kończę. Pa. ;*
Pamiętamy!!
Whitney Houston [*]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz