Autor: wisienka.
Data: 4 czerwca 2011r.
Godzina: 16:00
Postanowiłam
coś zmienić w swoim blogu. Tak, to był adres i szablon. Ja jednak
pozostaje ta sama. W życiu czasem zmiany po prostu się przydają.
Zmieniam także w pewnym sensie sposób pisania notek i tytuły nie będą
zaczynały się od liczb. Na tyle by było zmian. Te zmiany zajęły mi sporo
czasu. Nawet nie myślałam, że głupi remont może aż tyle go zająć. Aha!
Zmieniam też w pewnym sensie formę pisania notek. W notce będzie tylko
jeden temat i jego będę się ściśle trzymała. To był taki wstęp, a teraz
już przechodzę do rzeczy.
Nigdy więcej nie będę robić za swatkę!
Nigdy! To jet głupie, wiem. Spróbowałam jednak jeszcze raz. Nic nie było
moją winą. Chciałam pomóc. Ja i Sławek... Ale nie wyszło. Jednak to na
pewno nie była nasza wina.
Łukasz już od ostatniej dyskoteki zaczął
zarywać do Kasi. Pasowaliby do siebie, owszem. Oboje są pełni humoru i
życia. Cieszą się każdą chwilą. Wydawałoby się idealnie. Nie do końca.
Najpierw
spory, bo oboje zadali sobie pytania, ale żadne nie chciało
odpowiedzieć pierwsze. Cóż ja mogłam zrobić? Nic. Ale oboje zwracali się
do mnie. Wczoraj jednak stanęłam po stronie Łukasza. I nie żałuję. Moim
zdaniem zachowanie Kasi było zbyt dziecinne.
Łukasz myślał poważnie
nad tym czy ją poprosić o chodzenie. Nie wiedziałam czy mówić mu o tym,
że dotychczas Kasia chodziła z chłopakiem najdłużej tydzień...
Wiedziałam jednak, że ten związek ze strony Kasi byłby... Nie byłby
związkiem! On się jej nawet, rzecz biorąc, nie podobał. Ale gdyby ją
poprosił zapewne by się zgodziła. Mną już się jedna osoba bawiła. Nie
chciałam, żeby Łukasz jako mój przyjaciel przeżył to samo co ja.
Powiedziałam mu o tym. On zapytał się Kasi czy jeżeli by ją poprosił
zgodziłaby się. Powiedziała mu, że owszem zgodzi się, ale... Podała mu
termin zerwania! Powiedziała "Wakacje i ani dnia dłużej". Napisał do
niej, że skoro tak, to po co go w sobie rozkochuje jak wydziela mu
przedziały czasowe? Odpuścił...
Kasia napisała do mnie, że z nim
zwariuje. Ona nie widziała nic złego w tym, że zanim ją jeszcze poprosił
o chodzenie, wyznacza mu termin końca ich niedoszłego związku.
Powiedziałam jej, że rozumiem Łukasza. Stanęłam po jego stronie.
Wytłumaczyła się, że zerwie z nim na wakacjach, bo Łukasz wychodzi w tym
roku ze szkoły. Ale co z tego? Sławek też wychodzi jednak nie wyznaczam
mu terminu "końca", a nawet o końcu nie myślę...
Kasia najpierw tak
jakby się obraziła, ale jej przeszło. Nie mogłam stanąć po jej stronie!
No jak? Co miałam powiedzieć "dobrze, dobrze. Powinno się wyznaczać
jeszcze przed początkiem koniec."? Przecież to bez sensu!
Już nigdy
nie będę się bawić w swatkę. To był ostatni raz! Koniec! Niech następnym
razem każdy radzi sobie w sprawach sercowych sam. Później są tylko same
kłopoty...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz