niedziela, 2 grudnia 2012

- Między wami coś jest? - Powietrze chyba...

Autor: wisienka.
Data: 4 czerwca 2011r.
Godzina: 16:00

Postanowiłam coś zmienić w swoim blogu. Tak, to był adres i szablon. Ja jednak pozostaje ta sama. W życiu czasem zmiany po prostu się przydają. Zmieniam także w pewnym sensie sposób pisania notek i tytuły nie będą zaczynały się od liczb. Na tyle by było zmian. Te zmiany zajęły mi sporo czasu. Nawet nie myślałam, że głupi remont może aż tyle go zająć. Aha! Zmieniam też w pewnym sensie formę pisania notek. W notce będzie tylko jeden temat i jego będę się ściśle trzymała. To był taki wstęp, a teraz już przechodzę do rzeczy.

Nigdy więcej nie będę robić za swatkę! Nigdy! To jet głupie, wiem. Spróbowałam jednak jeszcze raz. Nic nie było moją winą. Chciałam pomóc. Ja i Sławek... Ale nie wyszło. Jednak to na pewno nie była nasza wina.
Łukasz już od ostatniej dyskoteki zaczął zarywać do Kasi. Pasowaliby do siebie, owszem. Oboje są pełni humoru i życia. Cieszą się każdą chwilą. Wydawałoby się idealnie. Nie do końca.
Najpierw spory, bo oboje zadali sobie pytania, ale żadne nie chciało odpowiedzieć pierwsze. Cóż ja mogłam zrobić? Nic. Ale oboje zwracali się do mnie. Wczoraj jednak stanęłam po stronie Łukasza. I nie żałuję. Moim zdaniem zachowanie Kasi było zbyt dziecinne.
Łukasz myślał poważnie nad tym czy ją poprosić o chodzenie. Nie wiedziałam czy mówić mu o tym, że dotychczas Kasia chodziła z chłopakiem najdłużej tydzień... Wiedziałam jednak, że ten związek ze strony Kasi byłby... Nie byłby związkiem! On się jej nawet, rzecz biorąc, nie podobał. Ale gdyby ją poprosił zapewne by się zgodziła. Mną już się jedna osoba bawiła. Nie chciałam, żeby Łukasz jako mój przyjaciel przeżył to samo co ja. Powiedziałam mu o tym. On zapytał się Kasi czy jeżeli by ją poprosił zgodziłaby się. Powiedziała mu, że owszem zgodzi się, ale... Podała mu termin zerwania! Powiedziała "Wakacje i ani dnia dłużej". Napisał do niej, że skoro tak, to po co go w sobie rozkochuje jak wydziela mu przedziały czasowe? Odpuścił...
Kasia napisała do mnie, że z nim zwariuje. Ona nie widziała nic złego w tym, że zanim ją jeszcze poprosił o chodzenie, wyznacza mu termin końca ich niedoszłego związku. Powiedziałam jej, że rozumiem Łukasza. Stanęłam po jego stronie. Wytłumaczyła się, że zerwie z nim na wakacjach, bo Łukasz wychodzi w tym roku ze szkoły. Ale co z tego? Sławek też wychodzi jednak nie wyznaczam mu terminu "końca", a nawet o końcu nie myślę...
Kasia najpierw tak jakby się obraziła, ale jej przeszło. Nie mogłam stanąć po jej stronie! No jak? Co miałam powiedzieć "dobrze, dobrze. Powinno się wyznaczać jeszcze przed początkiem koniec."? Przecież to bez sensu!
Już nigdy nie będę się bawić w swatkę. To był ostatni raz! Koniec! Niech następnym razem każdy radzi sobie w sprawach sercowych sam. Później są tylko same kłopoty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz