niedziela, 2 grudnia 2012

Moje najwieksze szczęście


(c) grafiker
  16 lutego 2011r.  20:32 Magdalena Tul - Jestem

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Walentynki już minęły, a od ostatniej notki minął wiek. No cóż, mam tyle sprawdzianów w tym tygodniu i w ogóle, że nawet nie miałam czasu. Za to mam nowe przemyślenia co do Walentynek. Zaraz się przekonacie jakie. ;)
W tym roku były u nas organizowane Walentynki. Najpierw przedstawienie, konkursy, a później dyskoteka. Zawsze uważałam, że Walentynki to pusta komercja i tyle. Miłość zakochanych i smutek samotnych. 14 lutego 2011r. mnie odmienił. Zaczęłam zauważać piękno i słodycz, chociaż w sklepach i tak tego za dużo, tego święta. Kto mnie odmienił? Miłość - odwzajemniona miłość. Ale po kolei.
Najpierw postanowiłam pogadać z Łukaszem aby wypytać go czy Sławek ma kogoś i w ogóle. On przewidział, że pytam o Sławka, bo mi się podoba. "Pocieszył" mnie mówiąc, że nie mam raczej u Sławka żadnych szans, bo traktuje mnie jak zwykłą koleżankę z którą może pośmiać. Straci nadzieję. Łukasz jednak postanowił podpytać Sławka i... okazało się, że Łukasz nie jest nieomylny. 14 lutego 2011r. przed południem dostałam od Sławka balonik-walentynkę, On ode mnie kartkę. Łukasz powiedział mi później tylko tyle: "On też, tak samo jak ty". Przyznam, że nie od razu skumałam o co chodzi, ale później już było wszystko jak piękny sen. W autobusie siedzieliśmy razem, ale wszystko rozkręciło się na dyskotece. Justyna skwitowała tylko "Sławek już Cię od jakiś 10 minut wypatruje, a jak weszłaś powiedział tylko >>nareszcie jest<<" Przebrałam się, poszłam do klasy, a później jak zwykle stanęłam pod ścianą. Sławek poprosił mnie do tańca. Chwila odpoczynku, rozmowa na korytarzu. Ciemno, a ludzie się kręcili, więc wiadomo co wszyscy myśleli. Później znowu poszliśmy tańczyć. Przytulanka nas nie rozłączyła. Czułam się jak w realnym śnie - pływałam w marzeniach, czułam, że jestem szczęśliwa. Potem poszłam się czegoś napić, a tam czekało mnie "coś". Kamila powiedziała, że musi pogadać ze Sławkiem czy z nią zatańczy jak za starych dobrych czasów, a później dodała, żebym go sobie odpuściła, bo i tak mi nic z tego nie wyjdzie. Pogadałam o tym ze Sławkiem, a ten nie krył zdziwienia. Powiedział, że nie było żadnych "starych dobrych czasów" a z Kamilą nawet nigdy nie gadał. Później znowu taniec, rozmowa i... Od tej właśnie ostatnio wspomnianej rozmowy jesteśmy oficjalnie parą! Wie o tym szkoła, bo choć na początku było założenie "im mniej ludzi wie tym lepiej", to nikt kto nas widział nie utrzymał tego w tajemnicy przed następnymi ludźmi. Później taniec i jakieś dziwne aluzje Kamili "Nie chcę Wam przeszkadzać, ale na górze jest zbiórka" Taaa... Miałam wrażenie, że o niczym innym nie marzyło tylko jak nam przerwać. W jej głosie było takie potępienie czy coś. Wczoraj, jak powiedziałam "Wczoraj śmiać mi się chciało jak..." momentalnie mi przerwała " Mi też się śmiać chciało. Na dyskotece. Cały czas i nieustannie" Wnerwia mnie to! Ale w sumie mam to gdzieś. Jestem przeszczęśliwa! ;)
Notka miała ukazać się wcześniej, ale za plecami cały czas krążył mi tata. xd No to baj ;*
ps. Powiadomię jutro o nn, bo dziś nie mam czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz