niedziela, 2 grudnia 2012

Ludzie są różni, a OSP i tak najlepsze!

Autor: wisienka.
Data: 10 września 2011r.
Godzina: 17:19

Hej. Jak tam szkoła? U mnie... A zresztą przekonacie się w notce jak to wszystko wygląda u mnie. xD

Pierwszego września żegnałam wakacje z Justyną. Poszłyśmy najpierw na loda, a później do mnie. W przypływie głupoty wymyśliłyśmy, że fajnie by było pojechać do ślubu traktorem Ursusem. xDD Jednak później po głębszym zastanowieniu stwierdziłyśmy, że jak szaleć to szaleć i lepiej jechać do ślubu na taczkach. Taaak. Wyobraziłyśmy sobie jak by to mogło wyglądać i nieźle śmiałyśmy z tych naszych pomysłów. Babki we wsi przynajmniej miałyby o czym gadać. xp

Później nadszedł piątek - pierwszy dzień z nauką. Nauką? No w sumie jeszcze nie bardzo, ale oficjalnie tak się to nazywa. Pierwsze co mnie zmyliło to szatnia. Idę sobie, idę i widzę, że w naszej szatni jakiś nieziemski natłok. I to jeszcze nie nasza klasa! Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się, że to już nie moja szatnia. To szatnia II klasy. Moja jest ta ostatnia. Ta po której nie ma już nic. Ściana.
Później lekcje. Nic specjalnego. Sprawy organizacyjne. I wreszcie ostatnia lekcja - religia. Do tej lekcji myślałam, że ten ksiądz jest tylko nieogarnięty, ale jak widać nie tylko. Oprócz tego jest też niemiły i zbyt wymagający jak na lekcje religii.
On jest nienormalny!!
Sprawdzian po skończonym dziale, kartkówki dwudziestominutowe zapowiedziane, wejściówki dziesięciominutowe niezapowiedziane, pytanie na każdej lekcji (co najmniej jedna osoba), zadania domowe, modlitwy za dziennikiem na zakończenie i rozpoczęcie katechezy z użyciem modlitewnika, sprawdzanie zeszytu co najmniej raz na semestr. Sprawdzanie ortografii. Błąd = 100 razy przepisywanie jednego słowa. o.o
Przesrane. Co on myśli, że tylko religie mamy? To ja już chce tą religię z ks. R.!!
Jak dobrze, że do bierzmowania idę do W. a nie do Sz., bo bym chyba nie poszła. Z tym księdzem? Pfffff... ;x
Połowa klasy zaczęła się poważnie zastanawiać nad tym czy nie zrezygnować z udziału w lekcjach religii. Zresztą ten nasz "ukochany" ksiądz sam powiedział, że jeżeli nie chcemy to możemy się wypisać. Przymusu nie ma. Powtarzał to jak nakręcony. Czyżby mu na tym zależało?
Do tego wszystkiego ta jego mina. Śmiertelna powaga i zero uśmiechu. Niemiły okropnie. Nikt go polubił. Zresztą nie ma się czemu dziwić. ;x

W klasie zapanowały dwie dziunie. Andzia i Kamila. Kamila zrobiła się na "bóstwo" tj. rozjaśniła praktycznie na biało włosy, co przy jej ciemnej karnacji wygląda, delikatnie mówiąc, tandetnie + tona pudru na ryju o kilka ton ciemniejszego (!) od jej koloru skóry i myśli, że błyszczy. Śmieszne razy żałosne. Druga, Andzia, wściekła rudość na włosach. Obie są teraz strasznymi przyjaciółeczkami. Ciekawe... W tamtym roku się wyklęły, a teraz taka miłość. Ciekawe jak długo...

W sobotę byłam u Justyny i razem oglądałyśmy "Och, Karol 2" Świetny! Szczególnie GPS z którego śmiałyśmy się przez długi czas i teksty... Super. Kto jeszcze nie oglądał to polecam serdecznie. ;)

W niedziele się dowiedziałam, że mam stać ze sztandarem w lesie na mszy. Super... Szkoda, że dowiedziałam się tego na trzy godziny przed mszą. Ale poszłam. No i stałam. I dzięki temu pan H. oficjalnie powitał mnie w poczcie sztandarowym. Także tego... Sztandarze witaj! Będę z Tobą stała już częściej. -.-'

W poniedziałek wybraliśmy samorząd klasowy. Jestem sekretarzem i muszę zrobić samorząd. Super. Tylko nie wiem jak się do tego zabrać. Nie mam pomysłu. Jutro chyba go stworze, bo dzisiaj już nie mam weny twórczej.

Pozostałe dni mijały całkiem spokojnie. O ile można powiedzieć, że w III gimnazjum w szkole przed testami końcowymi jest spokojnie. Męczarnia się zaczęła wraz z 1 września. Ehe, taaak. Zgłosiłam się do kuratora z historii przez co w piątek musiałam iść do szkoły na siódmą. Głupia jestem, no nie?

We czwartek dowiedziałam się, że jedziemy na zawody strażackie z OSP B. (Ochotnicza Straż Pożarna). Super. Zawody 18 września. Brakuje nam jeszcze jednej dziewczyny do drużyny, ale skoro komendant stwierdził, że on nam znajdzie dwadzieścia to niech szuka. Ja już nie mam gdzie. -.-'
Bojówka + sztafeta. Spokojnie. Nie przeraża mnie to. Jutro mamy trening. Dwa lata w młodzieżówce zobowiązuje.
Jak dostane numerek do wiązania supłów w bojówce to mnie Łukasz będzie uczył. Haha, strach się bać. ;D Fajnie, że jedzie i żeńska i męska. Będzie zabawa. ;]

Nie uwierzycie! Ksiądz się uśmiechnął w piątek jak szedł po schodach. Ale to chyba było przez przypadek, bo już na lekcji był poważny aż do przesady i miał ciągle jakieś pretensje. Najpierw do Andrzeja. Prowadził modlitwę, pomodlił się w intencji, a nasz "ulubiony" ksiądz stwierdził, że jak na osobę, która za kilka miesięcy ma przyjąć bierzmowanie to i tak mało. No to co my mamy zrobić!? Trzeba się wykazać, ale nie przesadzić. Gdzie jest ta granica? Andrzej nie chciał przesadzić to mu powiedział, że za mało. Nie kumam go. :| Jeszcze nas przetrzymał po dzwonku, a to była ostatnia lekcja. Biorąc pod uwagę, że do szkoły dojeżdżamy autobusem i mało się na niego nie spóźniliśmy, mamy zamiar poruszyć sprawę księdza u dyra. -.-'

Nasza blond-plastic-latarnica [czytaj Kamila] zakochała się w Bzyku, a on w niej. To znaczy... On jej się podoba, a chłopaki cały czas dowalają "Farbowana blondi... No chodź tu, bo Bzyku taki samotny stoi." Ja myślałam, że oni wymyślili, ze Bzyku się w niej zakochał, ale on (jak oni tak wołają) w ogóle się nie śmieje ani nic. Może to prawda? Ale by były jaja. xD Para dobrana jak z komedii, hahaha. Sztuczny plasticzek, który zadaje się z każdym kto tylko pojawi się na horyzoncie + chłopak, który już jeden rok nie przeszedł i wywalili go ze szkoły, a u nas już podpadł wszystkim nauczycielom. Niezłe, nie?
Ale jak już kogoś ma być mi szkoda to jego. Sorry. Life is brutal.
Malowana blondi dzisiaj strzeliła Owsikowi komentarz do zdjęcia na nk : "ale przystojniak. jakbym nie wiedziała, że to ty to bym się za ciebie wzięła". Eee?? Żal. -.-

Dzisiaj z projektu z Unii byliśmy na oczyszczalni ścieków. Fuuuuuuuj. -.- Bez komentarza.
Za tydzień lub za trzy tygodnie w sobotę mamy jechać nad Solinę na cały dzień, a po 20 września do Krakowa na politechnikę. Życie jak w Madrycie. xD

Usystematyzujmy pewne sprawy blogowe. W związku z III klasą gimnazjum i faktem, że w czasie tygodnia nie mam czasu na pisanie, notka będzie się pojawiać co sobotę lub niedzielę.

Jutro dziesiąta rocznica zamachu na World Trade Centre.
11.09.2001r. [*]

pytajcie!

photoblog.

Pa. ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz