niedziela, 2 grudnia 2012

Czy mnie ktoś jeszcze pamięta...?

Autor: wisienka.
Data: 10 grudnia 2011r
Godzina: 16:35

Hej. Aż wstyd. Tyle czasu nie pisałam. Nie mogę tego zostawić bez żadnego wyjaśnienia. Otóż... Mam masakrycznie dużo obowiązków. Sekretarz szkoły, sekretarz klasy, przewodniczący grupy chemicznej i jeszcze przewodnicząca Szkolnego Koła Caritas. Do tego dorzućmy III klasę gimnazjum. Wiecie... Wiecznie nie mam czasu, a jak mam to mi się nic nie chce. Zaniedbałam bloga, tak macie rację. Chcę wrócić do prowadzenia bloga. Stęskniłam się... Nie wiem czy ktoś jeszcze o mnie pamięta, ale zaczynam jeszcze raz. Ten sam blog, wszystko takie samo, ale jeszcze raz. Postaram się odnowić stare znajomości i biorę się do roboty. Nie wiem czy będę mieć czas żeby pisać tak często jak kiedyś, ale postaram się nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. A może uda mi się częściej? Napewno częściej będą pojawiać się notki na feriach i w okresie świątecznym czyli teraz. ;) A i później nie będzie źle.

Zakończyłam swoje blogowanie we wrześniu. Nie jestem w stanie spamiętać wszystkiego co się działo, ale tak pokrótce to streszczę. Albo przynajmniej się postaram. ;)

Na gminnych zawodach sportowo-pożarniczych zajęłyśmy I miejsce. Przeszłyśmy na powiatowe i tam też I miejsce. xD Ale już na wojewódzkie nie jechałyśmy, bo chłopaki nie przeszli, a poza tym... No tak jakoś wyszło. I tak jesteśmy dumne z sukcesów. ;D

1 października byliśmy z tego projektu unijnego w Krakowie na politechnice. Było cudnie! Te "zabawy", znaczy się eksperymentu i w ogóle. Podoba mi się. Chemia najlepsza!! --,

8 października byliśmy nad Soliną. Było fajnie chociaż zimno i... śnieżno. ;) Ale to nic. Nic..? No dobra, rozchorowałam się potem. I teraz zapytacie dlaczego nie napisałam. Leń. Czysty leń. I seanse filmowe też się do tego przyczyniły.

Później...? Hmm... Jakby to ująć. Chyba nic nadzwyczajnego. Na 11 listopada apel = śpiewanie. Ale to nie nowość. Teraz przygotowujemy apel na 13 grudnia. Jakoś nam to wszystko opornie idzie, ale jakoś idzie.

Pisałam środa, czwartek, piątek próbne testy. Jakoś nie bardzo chce mi się o tym pisać, ale powiem tylko tyle, że nie poszło mi jakoś źle. Chyba nawet dobrze mi poszło, albo przynajmniej jestem zadowolona. Tylko takie nieprzyjazne są te testy po zmianie. Głupie, do bani i w ogóle bez sensu. Testy są w ogóle głupie, a co dopiero te zreformowane... -.-

Wracając jeszcze do przeszłości... Mikołajki były super. Justyna była zadowolona z tego co jej kupiłam, a ja byłam zadowolona z tego co dostałam od Oli. ;) I w ogóle fajnie było. U nas zawsze jest fajnie. ;)

Ksiądz się wyrobił. Znaczy, że si zrobił do życia i nawet pokuszę się o stwierdzenie, że jest fajny, co na początku roku w życiu bym nie powiedziała. Ale to w sumie dobrze. Przynajmniej można się pośmiać, a nie tak jak na początku...

Chciałyśmy wkurzyć Damiana, bo pisał do nas na gg, a nie wiedziałyśmy kto to, bo ani na publicznym nie miał imienia, ani się przedstawić nie chciał. Jak już dowiedziałyśmy się, że to on, to ja napisałam do niego z gg, którego nikt nie ma w imieniu swoim i Agi. I mam wątpliwości czy to on... Nie wiedząc kim jestem wyzwał od szmat, suk, dziwek, itp. Agnieszka do niego pisała ze swojego numeru i on wiedział, że to jej i tak samo do niej napisał! Ale to do Damiana nie podobne. Może to nie on...? Zastrzegał się później, że nie on. Jeszcze na gg. Już sama nie wiem... Ale jak nie on to kto? Janek nam nawet powiedz że on... Kurcze! Jeśli to Damian pisał to jest foch. ;x

Sławka nie zapomniałam. Szczególnie gdy go widzę, to uświadamiam sobie, że ciągle jest dla mnie kimś ważnym... Ale gdy go nie widzę już jakoś nie jest źle. Już nawet zapominam... Tak na chwilę. Zapominam szczególnie przy Andrzeju. Bardzo, bardzo go lubię, podoba mi się, ale nic z tego nie będzie. Bo "lubię"... Ale jest dobrze tak jak jest. Ostatni rok w gimnazjum, a w liceum może się spotka jakąś miłość. Kto wie... ;)

Mam z powrotem okulary. -.- Nie jest źle. Przyzwyczaiłam się. ;) Zresztą to było do przewidzenia.

Śnieg sobie z nas  chyba jajca robi. Popadało po czym wszystko stopniało i jest brzydko. ;/ Nie lubię tego. -.-

Ej, wiecie co? Ja nie chcę czerwca i rozstania z moimi kochanymi ludziami. <3 Czasem mnie część z nich wkurza niezmiernie, ale co z tego? Uwielbiam ich takimi jakimi są. Nie chcę się rozstawać po 3, 9, a z niektórymi po 10 wspólnych latach. Przecież my bez siebie to już nie MY. Każdy osobno to już nie to samo... Bez sensu...
Aga zmieniła zdanie i zamiast to R. idzie do J. do I LO. :D Będziemy razem!! Bylebyśmy się tylko dostały. A później Kraków. I love it. <3

Zbliżają się dużymi krokami święta. Fajnie. ;D

photoblog.

pytajcie!

Mam nadzieję, że uda mi się siebie przypomnieć i, że powrócicie na mojego bloga. ;)
Pa. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz