Autor: wisienka.
Data: 10 grudnia 2011r
Godzina: 16:35
Hej.
Aż wstyd. Tyle czasu nie pisałam. Nie mogę tego zostawić bez żadnego
wyjaśnienia. Otóż... Mam masakrycznie dużo obowiązków. Sekretarz szkoły,
sekretarz klasy, przewodniczący grupy chemicznej i jeszcze
przewodnicząca Szkolnego Koła Caritas. Do tego dorzućmy III klasę
gimnazjum. Wiecie... Wiecznie nie mam czasu, a jak mam to mi się nic nie
chce. Zaniedbałam bloga, tak macie rację. Chcę wrócić do prowadzenia
bloga. Stęskniłam się... Nie wiem czy ktoś jeszcze o mnie pamięta, ale
zaczynam jeszcze raz. Ten sam blog, wszystko takie samo, ale jeszcze
raz. Postaram się odnowić stare znajomości i biorę się do roboty. Nie
wiem czy będę mieć czas żeby pisać tak często jak kiedyś, ale postaram
się nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. A może uda mi się częściej?
Napewno częściej będą pojawiać się notki na feriach i w okresie
świątecznym czyli teraz. ;) A i później nie będzie źle.
Zakończyłam
swoje blogowanie we wrześniu. Nie jestem w stanie spamiętać wszystkiego
co się działo, ale tak pokrótce to streszczę. Albo przynajmniej się
postaram. ;)
Na gminnych zawodach sportowo-pożarniczych zajęłyśmy
I miejsce. Przeszłyśmy na powiatowe i tam też I miejsce. xD Ale już na
wojewódzkie nie jechałyśmy, bo chłopaki nie przeszli, a poza tym... No
tak jakoś wyszło. I tak jesteśmy dumne z sukcesów. ;D
1
października byliśmy z tego projektu unijnego w Krakowie na
politechnice. Było cudnie! Te "zabawy", znaczy się eksperymentu i w
ogóle. Podoba mi się. Chemia najlepsza!! --,
8 października
byliśmy nad Soliną. Było fajnie chociaż zimno i... śnieżno. ;) Ale to
nic. Nic..? No dobra, rozchorowałam się potem. I teraz zapytacie
dlaczego nie napisałam. Leń. Czysty leń. I seanse filmowe też się do
tego przyczyniły.
Później...? Hmm... Jakby to ująć. Chyba nic
nadzwyczajnego. Na 11 listopada apel = śpiewanie. Ale to nie nowość.
Teraz przygotowujemy apel na 13 grudnia. Jakoś nam to wszystko opornie
idzie, ale jakoś idzie.
Pisałam środa, czwartek, piątek próbne
testy. Jakoś nie bardzo chce mi się o tym pisać, ale powiem tylko tyle,
że nie poszło mi jakoś źle. Chyba nawet dobrze mi poszło, albo
przynajmniej jestem zadowolona. Tylko takie nieprzyjazne są te testy po
zmianie. Głupie, do bani i w ogóle bez sensu. Testy są w ogóle głupie, a
co dopiero te zreformowane... -.-
Wracając jeszcze do
przeszłości... Mikołajki były super. Justyna była zadowolona z tego co
jej kupiłam, a ja byłam zadowolona z tego co dostałam od Oli. ;) I w
ogóle fajnie było. U nas zawsze jest fajnie. ;)
Ksiądz się
wyrobił. Znaczy, że si zrobił do życia i nawet pokuszę się o
stwierdzenie, że jest fajny, co na początku roku w życiu bym nie
powiedziała. Ale to w sumie dobrze. Przynajmniej można się pośmiać, a
nie tak jak na początku...
Chciałyśmy wkurzyć Damiana, bo pisał
do nas na gg, a nie wiedziałyśmy kto to, bo ani na publicznym nie miał
imienia, ani się przedstawić nie chciał. Jak już dowiedziałyśmy się, że
to on, to ja napisałam do niego z gg, którego nikt nie ma w imieniu
swoim i Agi. I mam wątpliwości czy to on... Nie wiedząc kim jestem
wyzwał od szmat, suk, dziwek, itp. Agnieszka do niego pisała ze swojego
numeru i on wiedział, że to jej i tak samo do niej napisał! Ale to do
Damiana nie podobne. Może to nie on...? Zastrzegał się później, że nie
on. Jeszcze na gg. Już sama nie wiem... Ale jak nie on to kto? Janek nam
nawet powiedz że on... Kurcze! Jeśli to Damian pisał to jest foch. ;x
Sławka
nie zapomniałam. Szczególnie gdy go widzę, to uświadamiam sobie, że
ciągle jest dla mnie kimś ważnym... Ale gdy go nie widzę już jakoś nie
jest źle. Już nawet zapominam... Tak na chwilę. Zapominam szczególnie
przy Andrzeju. Bardzo, bardzo go lubię, podoba mi się, ale nic z tego
nie będzie. Bo "lubię"... Ale jest dobrze tak jak jest. Ostatni rok w
gimnazjum, a w liceum może się spotka jakąś miłość. Kto wie... ;)
Mam z powrotem okulary. -.- Nie jest źle. Przyzwyczaiłam się. ;) Zresztą to było do przewidzenia.
Śnieg sobie z nas chyba jajca robi. Popadało po czym wszystko stopniało i jest brzydko. ;/ Nie lubię tego. -.-
Ej,
wiecie co? Ja nie chcę czerwca i rozstania z moimi kochanymi ludziami.
<3 Czasem mnie część z nich wkurza niezmiernie, ale co z tego?
Uwielbiam ich takimi jakimi są. Nie chcę się rozstawać po 3, 9, a z
niektórymi po 10 wspólnych latach. Przecież my bez siebie to już nie MY.
Każdy osobno to już nie to samo... Bez sensu...
Aga zmieniła zdanie i
zamiast to R. idzie do J. do I LO. :D Będziemy razem!! Bylebyśmy się
tylko dostały. A później Kraków. I love it. <3
Zbliżają się dużymi krokami święta. Fajnie. ;D
photoblog.
pytajcie!
Mam nadzieję, że uda mi się siebie przypomnieć i, że powrócicie na mojego bloga. ;)
Pa. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz