niedziela, 2 grudnia 2012

Kto mówił, że ja jestem normalna??

Autor: wisienka.
Data: 18 sierpnia 2011r.
Godzina: 13:33

Hej. Jak zdążyliście już zapewne zauważyć troszeczkę się na moim blogu pozmieniało. Mianowicie pojawił się nowy szablon, który zawdzięczam haope.
Bardzo, ale to bardzo dziękuję. ;**
Przez ten szablon, przez jakiś tam czas, będziecie musieli znosić moją mordkę za każdym razem, kiedy tu wejdziecie. Gdyż na zdjęciu prezentuje się mój pyszczek. ;x No i notki będziecie musieli czytać w suwaczku. ;) Mam nadzieję, że zbytnio Wam to nie przeszkadza. Mam również nadzieję, że dobrze dobrałam kolor czcionki i wszystkiego się doczytacie. :D
Spraw blogowych to by było na tyle.
A teraz przejdę do notki. ;>

Przedwczoraj, tj. we wtorek byłam razem z tata u dentysty. x.x Jakoś słowo "dentysta" na mnie zbytnio nie działa, ale nie do końca o tym chce pisać. Staliśmy pod gabinetem, a dzieci ścigały się na rowerach. Najpierw usłyszałam "Nigdy mnie nie dogonisz!" Patrzę kto to powiedział, a właściwie wykrzyczał. No tak... Miał rację. Chłopak, który go gonił na małym rowerku nie był w stanie dogonić górala. --, Później usłyszałam tekst. "Hahaha! Jestem ufokiem!" To mnie rozbroiło. ^^ Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. I wtedy przyszedł dentysta. Nieświadomy z czego się śmiejemy sam zaczął chichotać. Uwierzcie mi, to wyglądało przepięknie. ;D
Po wizycie pojechaliśmy do sklepu. I tam przeżyłam zawał. Stałam przy stoisku z gazetami i nagle słyszę znajomy głos. Patrzę w bok, a tam... Moja ciotka, która nie jest darzona uwielbieniem... -.- Załamałam się i znalazłam się w kropce. Stała blisko, a moje myśli zaczęły się kotłować: "Powiedzieć dzień dobry i się zdemaskować czy nie..?" Wreszcie nic się nie odezwałam. Ona mnie nie zauważyła, albo przynajmniej mi się tak wydaje. o.o Jak teraz mnie kiedyś zobaczy i wyjdzie z tekstem, że jej dzień dobry nie powiedziałam, to jej się powie, że jej nie poznałam. W końcu oficjalnie widuję ją raz na rok to mam prawo nie poznać, nie?

Wczoraj były u mnie Afik (czyli Agnieszka) i Kasia. Marcin na szczęście nie przyjechał, ale o tym pisała nie będę. ;x
Najpierw siedziałyśmy u mnie na huśtawce, a później, tradycyjnie, postanowiłyśmy pójść na loda. xD Po zakupie loda praktycznie "wpadłyśmy" na Mateusza. Ten zapytał się nas czy może idziemy w stronę Kluska, a jeśli idziemy to on się do nas przyłączy, bo idzie zobaczyć czy grają w piłkę. No w sumie to szłyśmy w tamtym kierunku. Zawsze tam idziemy. ;P Ale, że Mateusz zechciał z nami iść? No nie wierze! Czy to na prawdę był Mateusz? No jak w mordkę strzelił on, ale jakiś... odmieniony. xd Całą drogę śmialiśmy się i gadaliśmy. Dostałyśmy też potwierdzenie, że już w 100% do nas do klasy dołączy Bzyku. O masakro! -.- Na szczęście cały pierwszy tydzień go w szkole nie będzie, gdyż będzie przebywał na licznych melanżach. xD W sumie dobrze. Tyle spokoju co pierwszy tydzień. :|
Wracając do tematu. Gdy już Mateusz się od nas odłączył zobaczyłyśmy Janka. Chwilę pogadałyśmy z nim, a później poszłyśmy posiedzieć na przystanku. Tak, tak na tym co zawsze. xD To jest bardzo ciekawe miejsce, wbrew pozorom. Przesłuchałyśmy piosenek z mojego telefonu i po długiej chwili postanowiłyśmy wracać w moją stronę. Ale oczywiście nasza nienormalność, pozytywna oczywiście, nie pozwoliła nam wracać tak całkiem normalnie. :] Afik wpadła na genialny pomysł, aby nasz pochód wzbogacić o śpiew. Kaśka najpierw w to nie chciała wejść, ale gdy z naszych ust popłynęły słowa następujących piosenek: "Przeleć mnie", "Wódka Sobieski", "Straciłaś cnotę", "Żono moja", "Ja kaca mam silnego", "Chodź kochanie" i wiele innych, Kaśka nie zdołała się powstrzymać, aby z nami nie śpiewać. xD Tak, nie ma to jak robić wieś we wsi. ;p Ale nasze śpiewy już nikogo nie dziwią. A na pewno nie chłopaków grających w piłkę na stadionie u Kluska. xd
Specjalnie naszemu Aficzkowi zdałam relację z Wa-wy, oraz włączyłam nagrania. Jedno Mateusza jak grał na gi tarze i śpiewał, a drugie Mateusza & Karola - harmonijka ustna & gitara. :D
Wczorajsze popołudnie i wieczór były genialne. <333

Późnym wieczorem odezwał się Marcin. Święto (?) No na pewno szok. Ale nasza rozmowa jakoś się zbytnio nie kleiła. :|

Ustaliłyśmy wstępnie, że w przyszłym tygodniu pojedziemy z dziewczynami do miasta. xD Ale dokładnie w który to dzień będzie to nie wiemy jeszcze. ;]

Dzisiaj zaraz z rana umyłam okno i trzy lustra. ;o A to dopiero początek, bo najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu rozpocznie się malowanie mojego zacnego pokoju. o.o O ja pier... -.-

Dzisiaj idę sobie kulturalnie po chleb i nagle moim oczom ukazuje się jakiś facet, który idzie prosto na mnie z nożycami do obcinania konarów drzew. Zadał mi tylko krótkie pytanie czy jest ktoś w domu. Odpowiedziałam, że jest, bo była babcia. xD Ale uwierzcie mi, nie miałam zielonego pojęcia co on chciał robić w moim domu tymi nożycami. :D Moja mina zresztą oddawała moje ogłupienie. Nie uszłam jeszcze dwóch kroków, a drugi gościu mówi mi "dzień dobry!" z odległości 10m ode mnie. No, przynajmniej wychowani. Minęło może 5 min i widzę jak jeden siedzi u nas na orzechu, a drugi wspina się sam czubek naszej osobistej jabłoni. Wszedł już na tak wątłe konary, że czekałam tylko, kiedy spadnie. xp Ale to się nie stało. ;) Jak się domyśliłam, po dłuższej chwili, a później moje spekulacje potwierdziła moja osobista babcia, byli to robotnicy, którzy obcinali drzewa, którym konary zachodziły na linie. ;D

Słyszę teraz syreny naszego OSP. (Ochotnicza Straż Pożarna) Czyżby się gdzieś paliło? ;// Ja jestem w OSP, ale w młodzieżówce, czyli gaszenie pożarów mnie nie dotyczy. Za to słyszałam o nadchodzących zawodach. Ale, znając życie, znowu nie uzbieramy składu i nici z tego. :|

Podczas pisania tej notki wyłączył mi się komputer. Taaak. Ja ja go kocham! Zawsze wyłącza się wtedy, kiedy najmniej trzeba. -.- Ale na szczęście skasowało mi tylko niecała połowę. Dobre i to. Cóż za zacny internet zapisał pół mojej notki. Dziękuję. :D

photoblog.

Pa. ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz