Autor: wisienka.
Data: 8 lipca 2011r.
Godzina: 14:55
Hej. xd W tytule fragment tekstu z piosenki "Żyj" - Enej. Kocham tą piosenkę. <3
Do
tej notki zbierałam się już dłuższy czas, ale jakoś nie miałam weny
pisarskiej. I w sumie może i dobrze, bo dopiero teraz jest co opisywać.
;D
Miałam napisać wieczorem, ale przypomniałam sobie, że jest mecz.
Siatkówka. Piszę więc teraz. Przygotujcie się na długą notkę. --,
Wreszcie jest ciepło, słonecznie... i w ogóle letnio i wakacyjnie. ;)
Były
wczoraj u mnie Agnieszka z Kasią. Włóczyłyśmy się po mojej kochanej
miejscowości. Zaczepiłyśmy o sklep oczywiście, bo w końcu na lody iść
rzeczą świętą jest. xd Przy okazji zakupiłam też czekoladę dla Kasi,
którą to przegrałam w zakładzie. -.- Trzecim z kolei. No dobra, nie
komentujmy tego. Ale mojego szczęścia musiało stać się zadość. Wchodzę
do sklepu i kogo widzę za ladą? Tak, znowu - mama Sławka. Fajnie. Miałam
ochotę włączyć syreny alarmowe i zwiać. Ale nie będę z siebie kretynki
robić. W końcu ona mnie jeszcze (chyba) lubi. Albo przynajmniej po
wczorajszym dniu dalej mogę tak twierdzić. xd No więc, najpierw, przy
wejściu, szept do Agnieszki "Rany Boskie! Trzeba mieć pecha...", a
później, tradycyjnie, miły uśmiech w stronę sprzedawczyni (mojej
ulubionej, taaa. ;D) i promienne "dzień dobry!". Dziewczyny jednak są
bez serca. Kazały kupować mnie. Starcie oko w oko. Rany... W sklepie
byłam już kilka razy w JEJ obecności, ale jeszcze nie kupowałam. ^^
Dobra, wiem co teraz myślicie. Że głupia jestem, że się jej cykam. Ale
co mam zrobić? Wy jej nie znacie. Jej idzie podpaść nawet jak nic nie
zrobisz. (albo jak Tobie się wydaje, że nic nie zrobiłaś) Póki mnie
jeszcze lubi, to jest dobrze. I niech tak zostanie. Wiem, że jestem
nieprzewidywalna i jednak wolę unikać jakiś bliższych spotkań z nią.
Pamiętam jak nagrywała mój występ, jak śpiewałam "Orła cień", na festynie. Tylko mnie. xd Myślałam wtedy, że tam padnę. xp
Kupiłam
i przeżyłam, i ogólnie to nawet się do mnie uśmiechnęła. Szok. Zwykle
jej wzrok mnie paraliżuje. ;O Miłe "Dziękuję, do widzenia" i z ulgą
opuściłam sklep. Ufff. ;)
I tak nie było tak źle. Raz trafiłam na
mieszankę bombową. Za ladą - mama Sławka, w sklepie jego dziadek i
babcia. Weszłam do sklepu to myślałam, że się zapadnę pod podłogę. Ale
tego by było mało. Przyjechali na rowerach do sklepu Sławek z Piotrkiem.
Co prawda, ich obecność mnie nie paraliżuje, ale już połowa rodziny
tak. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Na serio. :O
Kontynuując.
Wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy dalej się włóczyć. Mój kolega z klasy
(nazwijmy go kolegą. Przez grzeczność) podał mi propozycję wręcz nie do
odrzucenia. Zapytał czy chcę nową fryzurę. W jego rękach zobaczyłam
zapałki. Ośmieliłam się odrzucić tą propozycję przez co musiałam
zwiewać, albo, żeby lepiej to zabrzmiało, oddalić się spod
sklepu/świetlicy w ekspresowym tempie. W sumie to włosy + zapałki = złe
skojarzenia, albo raczej brzydki zapach. Na wycieczce chłopaki podpalili
Adrianowi włosy na nogach. Cóż za odór. ;D
Kontynuując. Później spacer kołowy, aby wyjść obok domu Janusza i Sławka. xd Coś nas zawsze ciągnie w tamtym kierunku. ;DD
Później powrót do domu, a potem odprowadzenie dziewczyn. <3 Kocham takie dni.
Następny
taki dzień dopiero za dwa tygodnie. Bo Kasia dzisiaj wyjeżdża nad morze
na tydzień, Agnieszka jutro też nad morze na 10 dni, a ja w przyszłą
sobotę do Warszawy na 6 dni. Przynajmniej będę w towarzystwie Justyny,
która aktualnie jest na śląsku. I w ogóle w Warszawie będzie 15 osób ode
mnie ze szkoły w tym 5 z klasy. ;D
Także aktualnie mam małe braki w
towarzystwie. Pozostali mi : Sławek, Łukasz, Agnieszka, Agnieszka, Ewka i
Andzia. Nie jest tak źle. xp
Z powodu tego iż wszyscy wyjeżdżają
na wakacje ( Warszawa, Morze Bałtyckie, a nawet Austria! ;O ) nasze
klasowe ognisko zostało przełożone na sierpień. I w sumie dobrze. xdd
Wczoraj
był u mnie pan Janusz z synem, który jest w moim wieku, po wiśnie. Nie
było mnie w domu wtedy, a jak wróciłam to babcia wystrzeliła z
komentarzem: "Ciebie jak zwykle nie ma, a tu specjalnie do Ciebie
chłopak przyjeżdża". Haha. xd
Kochana babciu, nie zapominaj, że ja mam Sławka! ;*
Dzisiaj
też przyjeżdżają. Pamiętam, że byliśmy kiedyś razem z nimi na weselu. I
ja nawet tańczyłam z tym chłopakiem. Ale aktualnie już nie pamiętam jak
ma na imię. xd
Dzisiaj
byłam w mieście. ^^ Kupiłam sobie trampki, tusz do rzęs i trzy lakiery
do paznokci : żółty, niebieski i fioletowy. xD Zrobię sobie na wyjazd do
Warszawy tęczę na paznokciach. xd
Obeszłam tez sklepy meblowe, bo szukają u mnie w domu narożnika do
kuchni. Z nimi chodzić po sklepach, to powinno być zaliczane jako
"roboty społeczne" dla więźniów. Od razu by się nawrócili. -.-
W drodze powrotnej odwiedziliśmy wujka. A ja miałam okazję zabawiać
moją malutką kuzyneczkę Asię. ;* Jak ja kocham małe dzieci. Uwielbiam
wprost. <3
Tata
sobie wczoraj aparat cyfrowy kupił. Oczywiście 1000 razy lepszy od
mojego. ^^ Przysięgam, że mu się kiedyś do tego sprzętu dorwę. xd
Przynajmniej teraz mam swojego złoma na wyłączność. <3 Już nie
będzie, że jemu trzeba i mnie. Teraz on ma swój, to od mojego ręce
precz! :D
Albo mam omamy, albo grzmi. Ej, burzo! Nie waż
mi się tutaj przychodzić przypadkiem. Nie toleruję deszczu!! :| Mam
nadzieję, że to są jednak omamy... Kurde, to nie omamy. Grzmi... :c
Masz jakieś pytania? Pytaj! - formspring.
Dowiedz się co i mnie słychać. Codziennie nowa notka! - photoblog.
Jak
widzicie pojawił się nowy szablon. ;] Kiedyś się zmuszę i zrobię
własny, spooko. xd Być może już jutro wezmę się do roboty.^^
Dobra, kończę, bo się spisałam. xd
Pa. ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz