(c) grafiker
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Hej! Zapewne myślicie, że już całkiem zapomniałam o tym blogu. Nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji. Wiem, że teraz po tak długiej nieobecności, straciłam na popularności, ale co tam! Albo ją odzyskam, albo nie, a przecież liczy się to, że zapisuje to najważniejsze momenty mojego życia.
Ponieważ strasznie długo nie pisałam, a działo się strasznie wiele rzeczy więc notka będzie długa czy tego chcę czy nie. Nawet nie wiem jak to pozbierać w całość. Wielu rzeczy sobie pewnie nie przypomnę, bo... bo to było tak dawno! Ale wszystkiego zapomnieć się nie da. Zacznę od początku.
Najbardziej na świecie wkurza mnie Kamila. Po prostu nie mogę jej znieść! Ughh... Ja nie wiem jak wytrzymam z nią jeszcze jeden rok. Wczoraj na WOS-ie wysłała mi karteczkę o treści "lizałaś się już ze Sławkiem? ;D" Napisałam jej, że to moja sprawa, a jej i tak nie powiem, a poza tym g*wno ją to obchodzi. No przepraszam bardzo, ale co ja to interesuje? Czy tak czy nie... Komentuje w jakiś dziwny sposób, śmieje się z tego, że chodzę ze Sławkiem. Ona jest... delikatnie mówiąc świrnięta. Ale to, że ona pisze z chłopakami w wieku 25 lat (chociaż sama ma 15), wymyśla, że z nimi chodzi, a później okazuje się, że nawet się z nimi nie widziała. -.- No cóż... Żałosne... Nie bardzo chce mi się o tym pisać.
A ze Sławkiem układa mi się świetnie. :) Jesteśmy ze sobą 2 miesiące. Zleciało nawet nie wiem kiedy.
Kolejną rzeczą są wycieczki/wyjazdy. Wycieczka szkolna (Chorzów - Tarnowskie Góry) odbędzie się 15-16 czerwca. Miałam niby nie jechać, ale jednak jadę. A co! Później ruszyło masowe poruszenie w klasie, bo: Grzesiek zrezygnował, a jak Grzesiek to i Mateusz od razu nie za bardzo był chętny, żeby jechać. A jak Grzesiek i Mateusz to i Andzia. Najwyżej pojedziemy bez nich. Mała szkoda krótki żal. 13 maja jest wyjazd na pokazy fizyczne i kino 3D do Rzeszowa. Oczywiście jadę. Nie miałam z kim siedzieć w autobusie do... do przedwczoraj. Od przedwczoraj już mam towarzysza. Kogo...? No wiecie... Sławka. ;) Następnie, o ile dobrze pamiętam pisałam Wam o tym, że dostałam się do projektu z przedmiotów ścisłych na matmie, jedziemy do Warszawy na wakacjach na tydzień. W lipcu. A no i byłabym zapomniała! Przeniosłam się z profilu matematycznego na profil chemiczny i jestem szczęśliwa. Zapisałam się też na projekt z Unii na przyszły rok na angielski. Szykuje nam się wyjazd do Londynu w związku z tym, ale to już za rok, nie w tym roku.
Na wakacjach czeka mnie istna apokalipsa. Ma do nas przyjechać... Wujek z ciotką ze Szczecina. Pomijając fakt, że to brat mojego dziadka, to ja się z tego powodu w ogóle nie cieszę. Będą siedzieć, a ciotka robi taką wieś. Boże! Na dodatek zawsze chce mną rządzić. Jest beznadziejna, a wujka trzyma pod pantoflem. Dlatego postanowiłam, że całe wakacje spędzę na świetlicy (albo przynajmniej ten okres czasu kiedy oni u nas będą). po prostu po południu wychodzę i wracam wieczorem. Nie mam zamiaru siedzieć w domu z ludźmi w wieku 70 lat i z tą ciotką, która chce mną pomiatać. -.- Nie ma siły! Nie zatrzymają mnie w domu. Jak ja się dowiedziałam, ze mają przyjechać to się załamałam. Na szczęście będą mecze, świetlica, dziewczyny, rowery. Inaczej bym chyba zwariowała. A może uda się, że przyjadą wtedy jak ja będę w Warszawie? To by było piękne. :D Ale i tak znając życie będą u nas siedzieć cały miesiąc. ;/
Wczoraj był u nas istny szał! Przyjechały dziewczyny na rowerach i wędrowaliśmy po wsi. Najpierw patrzyliśmy jak grają mecz na małym stadionie. Oczywiście nie obeszło się bez komentarzy "Ej! Sławek! Słaaaaaaaawek! Patrz kto przyszedł. Marlena!!" i tego typu różności. Potem poszłyśmy do sklepu a później wróciłyśmy na stadion, ale gracze postanowili zmienić boisko na większe i lepsze. Na dole, koło mnie. Poszliśmy wiec tam z nimi. Ja nie miałam roweru, gdyż jest on zepsuty i szłam na nogach. Wszyscy mnie odjechali... oprócz Sławka. :) Potem patrzyłyśmy jak grają na dużym stadionie, same grałyśmy w siatkę. Później poszłyśmy do mnie. Adze spadł łańcuch. Na szczęście mój dziadziu jej go naprawił . Następnie przyjechali pod mój dom... Eee.. Dużo osób z mojej klasy było pod moim domem. Mianowicie: Marcin, Janek, Adek, Dominik, Damian, Damian, Kasia, Agnieszka no i ja. xd Dziadziu przyrównał nas do stada bizonów, bo robimy taki hałas, że szok. Tata zresztą też mówił, że łatwo nas namierzyć bo w tej wielkiej grupie, którą szliśmy na stadion (ok. 30 osób) ciężko nas nie zauważyć a już nierealne nas nie usłyszeć. Szał był piękny! :DD
No to ja pewnie będę kończyć, bo co tu jeszcze pisać... A no może jeszcze tyle, że po świętach się szykuje dyskoteka bezokazyjna [huraa!] ;]
I pochwalę się jeszcze, że od przedwczoraj mam malutką kuzyneczkę. ;) ;*
baj ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz